Paweł Pilarczyk | 4 października 2017, 13:35

Czy roboty zabiorą nam robotę?

Ostatnio często zdarza mi się uczestniczyć w różnych konferencjach i targach, podczas których prezentowane są najnowsze wyniki prac nad robotami, systemami sztucznej inteligencji i samochodami autonomicznymi. Rozwiązania te są coraz doskonalsze i po kolei przejmują od ludzi pewne obowiązki. Wiele osób zadaje sobie wtedy pytanie: czy te coraz lepsze roboty nie zabiorą mi mojego miejsca pracy? Z czego się wtedy utrzymam, jak zarobię na chleb?...

Jestem wielkim fanem wszystkich nowinek technicznych. Od małego fascynowały mnie roboty, choć film Saturn 3 oglądałem na początku lat 80-tych z przerażeniem ;-)

Dziś roboty w fabrykach, montujące samochody, meble czy sprzęt AGD nie są niczym zaskakującym. Roboty od kilku(nastu) lat trafiają także do naszych domów. Dużą popularność zyskały roboty odkurzające (po moim domu jeździ iRobot Roomba). Choć sprzęty te nie są jeszcze doskonałe (nie potrafią się np. wspinać po schodach, więc właściciele piętrowych domów muszą je przenosić między piętrami), to jednak są bardzo praktycznymi domowymi pomocnikami.

Przeczytaj także: Domowe roboty - jak będzie wyglądała przyszłość?

W ogrodach coraz częściej montowane są z kolei roboty koszące. To sprzęt jeszcze mało w Polsce znany. Roboty koszące przypominają swym wyglądem roboty odkurzające. Od spodu mają zamontowany nóż tnący (jak w tradycyjnej kosiarce). Samodzielnie jeżdżą po trawniku i ścinają trawę. Ponieważ koszą codziennie, nie muszą trawy zbierać - drobniutkie ścinki szybko się rozkładają, więc stanowią cenny nawóz dla trawnika.

Przeczytaj także: Robomow RS635 - test robota koszącego
Ambrogio L250 Elite - test robota koszącego

Oba typy urządzeń mają na celu odciążyć nas od odkurzania podłóg czy koszenia trawnika. Dzięki temu zyskujemy to, co dla nas najcenniejsze - wolny czas.

Z drugiej jednak strony już te roboty potencjalnie odbierają pracę. Robot odkurzający - pani sprzątającej. Jeśli sami nie mieliśmy czasu posprzątać mieszkania czy domu, najczęściej zatrudnialiśmy panią do sprzątania (chyba bardzo rzadko pana), która odkurzyła podłogi, przetarła kurze i umyła łazienki. Skoro odkurzać już nie trzeba (albo ewentualnie można tylko po robocie poprawić na szybko zakamarki, w które robot się nie wcisnął), zostaje tylko przetarcie kurzu - w sumie możemy to już zrobić samodzielnie i pani sprzątająca traci przez robota zlecenie...

Podobnie z koszeniem. Jest fajne, jeśli kosimy raz na dwa tygodnie. Ale trawę powinno się kosić nawet dwa razy tygodniowo. Mało kto ma tyle czasu. Więc - znowu - zatrudniamy pana do koszenia, albo nawet ogrodnika. Jeśli jednak wyposażymy się w robota koszącego, od tej pory nasz trawnik będzie już zawsze pięknie przystrzyżony. I pan także straci zlecenie.

Takich przypadków będzie coraz więcej. Wspomniałem już o robotach pracujących w fabrykach. Po zastąpieniu ludzi robotami nie tylko wzrosła precyzja wykonywanych prac i znacznie spadły koszty produkcji, ale wielokrotnie zwiększyła się wydajność fabryki.

Ale gdzie jeszcze wkrótce trafią roboty? Prawie wszędzie... Widziałem na własne oczy prototypy robotów rolniczych, które sadziły rośliny, pielęgnowały je (podlewały, usuwały chwasty), a następnie zbierały plony... Więc rolnicy też powinni czuć się zagrożeni.

Wielką rewolucję przyniosą samochody autonomiczne. Szacuje się, ze w przeciągu 10 najbliższych lat rozwój tych samochodów wpłynie na co trzeciego człowieka aktywnego zawodowo. Część z nich całkowicie straci pracę, inni będą musieli zmienić sposób wykonywania swojej roboty.

Samojeżdżące samochody pozbawią na początek pracy taksówkarzy, kierowców autobusów, maszynistów w pociągach, metrze czy tramwajach, kurierów, a wreszcie... pilotów w samolotach.

Ta wizja może się wydawać przerażająca, bo pojawia się pytanie: A co ze mną? Jak zarobię na życie w przyszłości?

Ludzie dzielą się teraz na dwie frakcje. Jedni protestują przeciw robotom, w szczególności rozwojowi sztucznej inteligencji (jest wśród nich wielu naukowców i wizjonerów, którzy obawiają się... buntu maszyn!). Tymczasem druga frakcja albo w pocie czoła rozwija algorytmy uczenia maszynowego, albo po prostu - jak to jest w moim przypadku - robotom i sztucznej inteligencji mocno kibicuje.

Osobiście uważam, że skoro człowiek jest w stanie zbudować robota, który wykona za niego pracę (jakąkolwiek), to powinien to zrobić. Niech roboty odciążają nas w koszeniu trawy, odkurzaniu, zmywaniu naczyń czy dostarczaniu pod nasze drzwi zakupów. Tu chyba wszyscy się ze mną zgodzicie, że te czynności chętnie oddamy robotom.

A co z samochodami autonomicznymi? Gdy te trafią w końcu do sprzedaży (a ma to następić już za 3-4 lata!), pewnie znowu taksówkarze wyjdą protestować na ulice... Ale co powinni zrobić? Po prostu - przebranżowić się. Poszukać innego zajęcia. 

Gdy paczki zaczną nam dostarczać samojezdne pojazdy czy drony, niepotrzebni będą też kurierzy. Oni także będą musieli szukać pracy w innym zawodzie.

Tak samo pracownicy fabryk - wkrótce większość z nich też nie będzie już potrzebna, bo zostaną oni zastąpieni robotami. W fabryce pracować będzie tylko kilka osób, których jedyną rolą będzie patrzenie w monitor, czy wszystkie roboty pracują zgodnie z planem...

Czy się to nam wszystkim podoba, czy nie, taka będzie już najbliższa przyszłość. Dlatego jeśli jesteście teraz aktywni zawodowo, zastanówcie się dobrze, co możecie jeszcze robić, a czego roboty nie nauczą się jeszcze przez najbliższe lata. Jeśli macie dzieci, zapiszcie je na kursy programowania. Programiści i konstruktorzy robotów, a także eksperci od systemów bezpieczeństwa - to będą zawody przyszłości.

Jak osobiście widzę przyszłość za kilkadziesiąt lat? O ile tylko ludzkości uda się utrzymać roboty (i sztuczną inteligencję) w ryzach, i nie zostaniemy przez nich unicestwieni albo zamienieni w baterie, jak w Matriksie ;-) Wydaje mi się, że w przyszłości roboty będą same produkować dla nas żywność (nie wiem tylko, czy nadal będą uprawiać rośliny i paść zwierzęta na mięso - być może jedzenie będzie wytwarzane syntetycznie).

Roboty zbudują dla nas mieszkania. Mieszkania będą ogrzewane i zasilane także automatycznie - z elektrowni wiatrowych czy słonecznych (nie będziemy już wydobywać węgla).

A więc będziemy mieć co jeść, gdzie spać, gdzie schronić się przed zimnem, deszczem czy upałem. Czyli... nie będziemy musieli w ogóle pracować, bo robotom nie trzeba będzie płacić za ich pracę! Jedynie będzie trzeba je serwisować i programować, ale będą na tyle niezawodne, że takich programistów będzie wystarczyła garstka.

Czy nie będzie wtedy po prostu nudno? Wydaje mi się, że nie... Będziemy zwiedzać już nie tylko Ziemię, ale pewnie też inne planety. W tym tempie rozwoju technologicznego nie zdziwię się, jeśli taki scenariusz się ziści jeszcze za naszego życia. Zresztą - rozwój medycyny także następuje w takim tempie, że za kilkadziesiąt lat pewnie będziemy zdolni wydłużyć sobie życie do... kilkuset lat, a starzejące się organy po prostu sobie wymienimy (nowe organy albo ludzie będą potrafili wyhodować, albo będą je... drukować na drukarkach 3D).

Będziemy spędzać więcej czasu z innymi ludźmi, bo pewnie roboty nigdy nam ich nie zastąpią (choćby były nie wiadomo jak "mądre"). Dlatego opiekunki dla dzieci czy osób starszych jeszcze długo będą miały robotę.

Będziemy też uprawiać więcej sportu, bo obecnie wielu z nas po prostu nie ma na ćwiczenia czasu (chociaż chcielibyśmy móc pograć w piłkę, pojeździć na rowerze czy pobiegać). To nie tylko poprawi naszą kondycję fizyczną, ale także samopoczucie.

Dla mnie taka wizja jest do zaakceptowania, ale - podkreślam - ja jestem bardzo entuzjastycznie nastawiony wobec rozwoju robotów (może nawet hurraoptymistycznie) i może patrzę na nie przez różowe okulary ;-) Dlatego tym tekstem chciałbym rozpocząć polemikę z Wami: czy obawiacie się rozwoju robotów, czy może kibicujecie im tak jak ja?

Komentarze
wojtzuch
4 października 2017, 19:07
Robotów na razie się nie boję, bardziej się boję sztucznej inteligencji, zwłaszcza jeśli prawdą jest to, że samoświadomość jest, jak twierdzi wielu badaczy, naturalnym i nieuniknionym następstwem jej rozwoju. Zanim nastąpi bunt robotów, pojawią się inne problemy. Choćby to, czy można zgwałcić albo zabić samoświadomego androida i czym taki samoświadomy android różni się od samoświadomej sieci neuronowej zamkniętej w blaszanej skrzynce.

Przeraża mnie też zanik neuronów, który nam grozi. Niedługo ludzie nawet nie będą używać kalkulatorów. Nie będą prowadzić. Nie będą czytać. Nie będą musieli pamiętać o tym, co należy kupić. Może nawet znajomość języków obcych nie będzie przydatna. I tak dalej.

Coś czuję, że niektórzy z mojego pokolenia za 40 lat będą sprawniejsi intelektualnie od swoich wnuków. Niektórzy pewnie będę sprawniejsi także fizycznie.
Edytowane przez autora (2017.10.04, 19:15)
15
Stjepan
4 października 2017, 20:20
Roboty mogą być przydatne w kosmosie, jako pół-świadome sondy i próbniki, w górnictwie kosmicznym do wydobywania minerałów z asteroid, jako pomoc starszym ludziom w domu w prostych czynnościach domowych, do robotycznej ewolucji z opowiadań i sagi Asimova nam jeszcze daleko, ale wkrótce trzeba będzie ustalić 4 prawa robotyki, bo inaczej będzie źle.
4
cinek.58
4 października 2017, 21:33
Ta wizja wydaje się być zbyt piękna by być prawdziwa ... Ja niestety bym widział przyszłość(może trochę dalszą) jako jakąś pośrednią formę pomiędzy tym co mamy a światem w stylu cyberpunk'u. Bogaci tego świata nie będą już potrzebować zwykłego człowieka do wytwarzania dóbr więc będą powoli go usuwać i marginalizować. Teraz mniej lub bardziej muszą się z nami liczyć bo bronią nas prawa i wybrane przez nas rządy, oraz to że to praca ludzi napędza gospodarki świata i zyski. W sytuacji gdy nie będziemy potrzebni nasza ochronka się skończy i będziemy balastem na Ziemi. Paradoksalnie nasze czasy, czasy w których robotyka jest w powijakach i nie powstała żadna superinteligencja, mogą być najszczęśliwszym okresem do życia dla nas zwykłych ludzi.
4
wojtzuch
4 października 2017, 23:46
A co do życia po kilkaset lat, to niby sam bym chciał, ale gdyby to miało być powszechne, nikt by nie wychodził z domu, nikt by nie latał w wingsuitach na YouTubie, ani nawet nie mógłby skakać ze spadochronem z samolotu, bo jeszcze mógłby komuś spaść na głowę. Albo sam się zabić. Krótko mówiąc, ludzkość zwariowałaby na punkcie bezpieczeństwa. A przy okazji pewnie wykształciłaby się kasta ludzi od brudnej roboty, którzy wcale by dłużej nie żyli od dzisiejszych.

Wyeliminujemy konieczność kierowania samochodem? Tylko kwestią czasu będzie zakaz samodzielnej jazdy. Automatycznie będzie to oznaczać zakaz jazdy motocyklem, w przeciwnym razie ten pierwszy nie miałby sensu. A dlaczego nie rowerem?

I jeszcze parę cytatów z megaartykułu o sztucznej inteligencji, który ukazał się kilka miesięcy temu na Wyborcza.pl:

– Na Ziemi zawsze rządził najinteligentniejszy gatunek. Dlaczego teraz miałoby być inaczej? – pyta Oren Etzioni, dyrektor generalny Allen Institute for Artificial Intelligence w Seattle.

– Dojdzie do zmiany, jakiej świat nie widział. I na którą nie jest gotowy – obawia się Jeremy Howard, ekspert w dziedzinie uczenia maszynowego.

Można wyłączyć sztuczną inteligencję, ale nie superinteligencję – nie pozwoli na to – uważa Nick Bostrom.

– Sztuczna inteligencja jest potencjalnie groźniejsza od bomb atomowych – ostrzega Elon Musk, choć sam w nią zainwestował („by poznać jej naturę”).

– Kręcimy bicz na siebie. Nasza przyszłość jest przerażająca i tragiczna – ocenia współzałożyciel Apple’a Steve Wozniak.


Jeszcze zacytuję sam siebie (z prywatnego bloga):

Z grubsza chodzi o to, że bez świadomości sztuczna inteligencja nie będzie zdolna odróżnić dobra od zła, a ze świadomością będzie popełniać – przynajmniej z naszego punktu widzenia – niebezpieczne błędy. Skądinąd, jak przekonuje jeden z naukowców, świadomość na pewnym etapie pojawi się sama. A dlaczego tym najwyższym dobrem miałoby być dobro homo sapiens? Świadomego bytu tak czy inaczej nie da się w pełni zaprogramować. [...]

W każdym razie alternatywa jest taka: albo równouprawnienie z istotami nieskończenie bardziej inteligentnymi, czyli niewesoła perspektywa, albo brak praw dla świadomej sztucznej inteligencji, czyli w istocie nowa forma niewolnictwa, zaprzeczenie tego, co w cywilizowanych rejonach świata ludzkość osiągnęła w XX wieku. Cokolwiek zrobimy, otworzymy puszkę Pandory.
Edytowane przez autora (2017.10.04, 23:57)
3
grzegorczyk
5 października 2017, 15:00
Na świecie są tylko piękne bujdy i szpetne prawdy.
Ciekawa jest sprawa długowieczności. Otóż ze względu na ograniczoną 'pojemność' naszych umysłów z wiekiem czas wydaje się biegnąć szybciej. Ładną grafikę zalinkuję:
http://cdn.natemat.pl/01e1d14c85e61cbed01a...d,780,0,0,0.jpg
Prawda jest taka, że każdy z nas jest zdeterminowanym procesem biologicznym. Albo dostosuje się on do nowych warunków środowiskowych, albo zaniknie (jak konie w rzeźni po wprowadzeniu samochodów). Inteligentne procesy maszynowe są naszą kontynuacją i nieuchronnie nas zastąpią.
Jest ciekawa fundacja: https://futureoflife.org/team/
Fajna książka: https://www.amazon.com/Life-3-0-Being-Arti...e/dp/1101946598
Edytowane przez autora (2017.10.05, 15:30)
-2
Andree
5 października 2017, 18:52
Polecam książki na ten temat znanego autora Marshalla Braina
The Second Intelligent Species How Humans Will Become as Irrelevant as Cockroaches
Manna
Basic income
The Day You Discard Your Body
-1
marcin0218
6 października 2017, 11:32
wojtzuch (2017.10.04, 19:07)
Robotów na razie się nie boję, bardziej się boję sztucznej inteligencji, zwłaszcza jeśli prawdą jest to, że samoświadomość jest, jak twierdzi wielu badaczy, naturalnym i nieuniknionym następstwem jej rozwoju. Zanim nastąpi bunt robotów, pojawią się inne problemy. Choćby to, czy można zgwałcić albo zabić samoświadomego androida i czym taki samoświadomy android różni się od samoświadomej sieci neuronowej zamkniętej w blaszanej skrzynce.

Przeraża mnie też zanik neuronów, który nam grozi. Niedługo ludzie nawet nie będą używać kalkulatorów. Nie będą prowadzić. Nie będą czytać. Nie będą musieli pamiętać o tym, co należy kupić. Może nawet znajomość języków obcych nie będzie przydatna. I tak dalej.

Coś czuję, że niektórzy z mojego pokolenia za 40 lat będą sprawniejsi intelektualnie od swoich wnuków. Niektórzy pewnie będę sprawniejsi także fizycznie.

Czy ja wiem? Teraz wszyscy są fit :)

A co do robotów wszystko idzie w tym kierunku jak np w łowca androidów. Już teraz wymyślono coś ala sztuczne mięśnie które będą ileś tam razy mocniejsze od kulturystów.
1
darkonza
6 października 2017, 12:02
'Czyli... nie będziemy musieli w ogóle pracować, bo robotom nie trzeba będzie płacić za ich pracę!'

No ale skoro nie będzie miał Pan pracy to kto da jeść, kto będzie miał interes w tym by za darmo zbudowąc dla Pana dom, kto zbuduje automatyczny samochód wożacy tam gdzie sie zechce?
Świat opanują miliarderzy altruiści budujący roboty które będa zaspokajac potrzeby ludności? :)
Edytowane przez autora (2017.10.06, 12:08)
11
wojtzuch
6 października 2017, 12:39
marcin0218 (2017.10.06, 11:32)
[...] Coś czuję, że niektórzy z mojego pokolenia za 40 lat będą sprawniejsi intelektualnie od swoich wnuków. Niektórzy pewnie będę sprawniejsi także fizycznie.

Czy ja wiem? Teraz wszyscy są fit :)


Ale czy na przykład rocznik 2017 też będzie fit? Swoją drogą, moda na fitness nie oznacza, że fit jest normą, większość jednak mniej lub bardziej się zapuszcza, i to na długo przed trzydziestką. Znajomy poszedł na studia chyba już po pięćdziesiątce i na wyjeździe terenowym zdążył zjeść z drugim prykiem obiad na Kasprowym, zanim pierwszy młodzian wreszcie się doczołgał. Ja niedawno wygrałem zakład z młodszym pokoleniem, które twierdziło, że nie da się wbiec na jedenaste piętro szybciej od windy, a do szczytu formy sporo mi brakuje.
Edytowane przez autora (2017.10.06, 12:39)
5
GrLT
7 października 2017, 11:29
wojtzuch (2017.10.06, 12:39)
niedawno wygrałem zakład z młodszym pokoleniem, które twierdziło, że nie da się wbiec na jedenaste piętro szybciej od windy

Pewnie że się da - trzeba tylko wyprzedzić na pierwszym piętrze i potem wciskać co piętro guzik opóźniający :E
10
PrimoGhost
7 października 2017, 11:49
Ja tam jestem za najszybszym rozwojem AI. Może roboty przejmą inicjatywę w działaniach, które ludzie mają od dawna gdzieś. Przykładowo - bycie adminem na forum laba.

Nie żebym miał coś do piły, ale to chyba dobry przykład.

Co do wpisu - świetny! Ten roboty do trawy jest kozacki.
3
Jacek Piast
7 października 2017, 11:56
W niektórych krajach dobrobytu już teraz rozważa się taki program '500+' dla każdego człowieka za to że jest. Świat się zmieni korporacje znikną a ludzie będą się zajmować tylko własnym rozwojem. Żywność i sprzęty będą dosyłane automatycznie. Część ludzi będzie wymyślała nowe gadżety aby pozostali mieli zabawę. Prawdopodobnie miasta zejdą pod ziemię (ale to dużo dalsza przyszłość) a na zewnątrz będą tylko jakieś środki transportu do podziwiania przyrody żywej i nie ożywionej. :P
3
Fonzie
7 października 2017, 11:56
Może być tak że gdy sztuczna inteligencja uzna ludzi za istoty nie potrzebne to po prostu zrobi wiosenne porządki i pozbędzie się 'pleśni zza lodówki '...
0
darkonza
7 października 2017, 12:58
Tak naprawde ten moment w którym wszystko będą potrafiły zrobić/roboty automaty jest bardzo niebezpieczny. Ludzie nie będą do niczego potrzebni i możliwości są następujące od najmniej prawdopodobnej:
1. Sytuacja w której sztuczne inteligencje przejmą władzę bo wykształca tez świadomość istnienia - człowiek okaże się w teorii ewolucji ogniwem przejściowym między światem zwierząt a światem sztucznych inteligencji i tak jak inne ogniwa po prostu zaniknie na wzór neandertalczyka
2. Skoro wszystko produkują roboty i automaty to bogaci radza sami sobie bez pracy tych biedniejszych, nie sa im oni potrzebni i głodują z braku pracy, następuje rewolucja w której biedni walczą o to by miec co jeść a bogatych bronią drony bojowe, drony to wygrają i zostaje nieliczna kasta bogatych.
3. Państwa nacjonalizują majątek bogatych (niezainteresowanych by utrzmywac pozostałych ludzi) i nastaje komunizm, każdy dostaje jakąs tam kase za to tylko że zyje i automatyczne fabryki należące do państwa zaspokajają potrzeby ludzkości. Z czasem kasa znika i każdy po prostu zamawia to czego potrzebuje.

Filmik którego w takim temacie nie moze zabraknąć:
https://www.youtube.com/watch?v=7Pq-S557XQU&t=27s
Przez setki lat takiej nirwany człowiek z czasem może się udoskonalać dostając jakieś bioniczne/genetyczne upgrady i w końcu w zasadzie staje się tworem sztucznym i niepodobnym do dzisiejszego, albo może zbudowac matrixa w którym każdy będzie miał swój świat i będzie robił w nim to na co ma ochotę, a świat materialny przestaje być w jakikolwiek sposób istotny - tak to widział Stanisław Lem i nazywał kokonem. To jednocześnie tłumaczyłoby milczenie kosmosu. Po prostu każda zaawansowana cywilizacja tworzy w końcu zaawansowane symulacje/matrixy (kokon) i bytuje w nim, nie interesując się tym co na zewnątrz.
Tylko konsekwencją tego pomysłu jest to że być moze naś świat już jest taka symulacją i koło sie zamyka :)
https://www.youtube.com/watch?v=tlTKTTt47WE&t=255s - są napisy po Polsku



Edytowane przez autora (2017.10.07, 12:59)
3
Telvas
7 października 2017, 13:00
Póki co to raczej dają robotę, bo jest od groma roboty przy robotach ;)
6
barwniak
7 października 2017, 13:04
Przebranżowić się :)
Niestety 90% ludzi nie będzie w stanie przebranżowić się na programistę, inżyniera robotów, artystę malarza, kompozytora, poetę, fizyka itp. Większość ludzi to osoby o przeciętnym intelekcie, a do prac w świecie robotów i AI, będzie potrzeba ludzi najzdolniejszych.
Z czasem tylko mały % ludzi będzie pracował i składał się na niepracującą resztę, tak aby ta reszta nie podniosła buntu.
Już teraz w Szwajcarii rozważa się pomysł pensji obywatelskiej za istnienie.
5
BOLOYOO
7 października 2017, 13:21
darkonza (2017.10.06, 12:02)
'Czyli... nie będziemy musieli w ogóle pracować, bo robotom nie trzeba będzie płacić za ich pracę!'

No ale skoro nie będzie miał Pan pracy to kto da jeść, kto będzie miał interes w tym by za darmo zbudowąc dla Pana dom, kto zbuduje automatyczny samochód wożacy tam gdzie sie zechce?
Świat opanują miliarderzy altruiści budujący roboty które będa zaspokajac potrzeby ludności? :)


To bardzo prawdopodobne, ale nie zrobią tego obecni miliarderzy, a ich dzieci. Z pokolenia na pokolenie komuna wychodzi z Polaków, więc dlaczego zachłanność nie miałaby wyjść z potomków obecnych miliarderów? Zwłaszcza, że urodzą się już z miliardami na koncie, więc wcale nie muszą podążać bezmyślnie za pieniądzem i władzą. Ja widzę przyszłość raczej w jasnych kolorach - jeśli niedługo obecni, zepsuci, 'włodarze' tego świata nas nie unicestwią :)
4
yaji
7 października 2017, 14:15
Z tym przebranżawianiem się to nie taka prosta sprawa. Gdy automatyzacja dotyczy pracy manualnej, prostej, powtarzalnej to robotę tracą ludzie słabo wykształceni i nie oszukujmy się, mało inteligentni. Wśród kurierów, pracowników fizycznych, taksówkarzy znajdzie się spora rzesza ludzi, która nie przekwalifikuje się, bo zawód który musieli by wykonywać był by ponad ich możliwości intelektualne. Nie dla wszystkich było by też zapotrzebowanie, bo zwykle kierowników jest mniej niż pracowników fizycznych. Co zrobić z tymi ludźmi?

Problem dotyczy też pracy biurowej. Robię w korpo jako, powiedzmy, IT admin. Niedawno zorientowałem się, że praca jaką wykonywałem 3-4 lata temu, jest już zautomatyzowana i wykonywana przez skrypty. Człowiek wkracza do akcji tylko jak automat zawiedzie. Jakbym dzisiaj próbował dostać się na te samo stanowisko, to bym się nie dostał, bo tego stanowiska już nie ma. Zostały tylko bardziej wymagające, które też z czasem znikną. I tak samo jak w przypadku np. kurierów, w IT też nie każdy może zostać Advisory IT Architectem, bo raz że to wymaga wieloletniego doświadczenia, wiedzy, umiejętności, a dwa że takich ludzi zbyt wielu nie potrzeba.

Pytanie jest takie, jeśli automatyzacja będzie zabierać prace po równo, ludziom niewykształconym i wykształconym, to czy dożyjemy sielankowych czasów w których nikt nie będzie musiał pracować, zanim nie poginiemy z głodu / pozabijamy się nawzajem?
3
jagular
7 października 2017, 14:28
Nie obawiam się rozwoju robotyki. Interesuję się rozwojem technicznym.
Problem jednak polega na tym, że za naszym, często bardzo dynamicznym rozwojem technicznym nie stoi rozwój ekonomiczny, lub społeczny.
Setki, tysiące lat temu byli ludzie bogaci, którzy wykorzystywali biednych. Były rządy, władcy, którzy nie zawsze (wręcz: rzadko) mieli na tyle siły, żeby być prawdziwie niezależnym od poddanych, więc ich zajęcie to było pływanie pomiędzy obietnicami, a rzeczywistością.
Ekonomia się nieco zmieniła: wkroczyliśmy w erę nasycenia produktem, ale dalej (powtarzając się), nasza rzeczywistość to garstka bogatych i masy biednych.
Robotyzacja tego nie zmieni, chociaż na początku biedni (znowu) dostaną jeszcze bardziej po pupkach, bo ich zawody staną się martwe.
Edytowane przez autora (2017.10.07, 14:29)
2
jagular
7 października 2017, 14:30
RyszardGTS (2017.10.04, 22:09)
...gdyż podobnie jak Ty Pawle nalezę pewnie do nielicznej 10%? 20%? 'elity tego świata...

Och, co za elyta. Nieliczna.


Na szczęście.
5
Superman
7 października 2017, 14:43
Optymistyczne przewidywania mocno przesadzone. Dawniej też twierdzono że każdy będzie mógł posiadać swój własny mały samolot lub śmigłowiec. To są typowe omamy dla czasów pionierskich, a później na scenę wchodzą wielkie chciwe koncerny które monopolizują rynek i z wielkich planów zostaje tylko kasa dla elity.
9
mocu1987
7 października 2017, 14:47
Czy roboty zabiorą nam robotę??
Sporo ludzi mających na profilu FB 'szlachta nie pracuje'
raczej się o to nie martwi.
4
Filip454
7 października 2017, 16:13
Artykuł bardzo udany, bardzo fajnie napisany.

Mimo wszystko - myślę, że za wcześnie jest na obawy o to czy roboty odbiorą nam pracę.
1
ReveAnge
7 października 2017, 16:24
Jeśli te przewidywania się sprawdzą to będzie tylko kwestią czasu aż maszyny uznają nas za zbytecznych i po prostu się nas pozbędą. Ale bardziej prawdopodobne będzie zalanie cywilizowanego świata dziką hordą fanatyków pewnego brodatego proroka z bliskiego wschodu. Kiedy już przejmą kontrolę i wybiją innowierców na naszej planecie ponownie zapanuje średniowiecze i takie przewidywania przyszłości będą musiały poczekać kolejne 500 lat.
Edytowane przez autora (2017.10.07, 16:25)
0
Art385
7 października 2017, 16:34
Jasne, że nie zabiorą ale zmniejszy się liczba dostępnych miejsc pracy dla miernot i wałkoni, którzy to wcześniej byli obsadzeni na jakimś stanowisku, bo byli tańsi od automatyzacji. Już za kilka lat zamiast newsmanów będą botmani xD i społeczność pclaba będzie narzekać, że ktoś bota shackował, bo spamuje wpisami o MS i Samsungu xD
5
Beny1234
7 października 2017, 18:15
Jest Pan wyjątkowo naiwny. Niestety robotyzacja oznacza jeszcze większy podział na biednych i bogatych. Jeśli Pan myśli że wielkie korporacje będę sprawiedliwie dzielić dobra wyprodukowane przez roboty to się Pan mocno zdziwi. Dostanie Pan zasiłek wystarczający na przeżycie ale na pewno nie na rozwijanie swoich zainteresowań, będzie Pan egzystował w getcie dla biedaków bez wstępu do dzielnic dla bogaczy, którzy będą wśród nielicznych mających pracę. A w razie buntu dostanie Pan kulkę w potylicę od nieposiadającego uczuć robota. Chyba że się uda Panu być wśród tych bogatych i to Pan będzie eksterminował biedaków czego serdecznie Panu i sobie życzę
1
Filip454
7 października 2017, 20:09
Beny1234 (2017.10.07, 18:15)
Jest Pan wyjątkowo naiwny. Niestety robotyzacja oznacza jeszcze większy podział na biednych i bogatych. Jeśli Pan myśli że wielkie korporacje będę sprawiedliwie dzielić dobra wyprodukowane przez roboty to się Pan mocno zdziwi. Dostanie Pan zasiłek wystarczający na przeżycie ale na pewno nie na rozwijanie swoich zainteresowań, będzie Pan egzystował w getcie dla biedaków bez wstępu do dzielnic dla bogaczy, którzy będą wśród nielicznych mających pracę. A w razie buntu dostanie Pan kulkę w potylicę od nieposiadającego uczuć robota. Chyba że się uda Panu być wśród tych bogatych i to Pan będzie eksterminował biedaków czego serdecznie Panu i sobie życzę


:E
P A N:E
A
N
:E
Edytowane przez autora (2017.10.07, 20:10)
2
Dyziorek
7 października 2017, 20:14
cinek.58 (2017.10.04, 21:33)
Ta wizja wydaje się być zbyt piękna by być prawdziwa ... Ja niestety bym widział przyszłość(może trochę dalszą) jako jakąś pośrednią formę pomiędzy tym co mamy a światem w stylu cyberpunk'u. Bogaci tego świata nie będą już potrzebować zwykłego człowieka do wytwarzania dóbr więc będą powoli go usuwać i marginalizować. Teraz mniej lub bardziej muszą się z nami liczyć bo bronią nas prawa i wybrane przez nas rządy, oraz to że to praca ludzi napędza gospodarki świata i zyski. W sytuacji gdy nie będziemy potrzebni nasza ochronka się skończy i będziemy balastem na Ziemi. Paradoksalnie nasze czasy, czasy w których robotyka jest w powijakach i nie powstała żadna superinteligencja, mogą być najszczęśliwszym okresem do życia dla nas zwykłych ludzi.


Ale skąd bogaci wezmą kasę jeśli ci zmarginalizowani ludzie nie będą mogli za to cokolwiek kupić?? Większość tych prawdziwych majątków pochodzi o tego, że jest ktoś kto kupuje towary, usługi albo chociaż pracuje dla niego. Same roboty będą handlować między sobą?? To nawet bogaty przestanie być bogatym bo jego miejsce zajmą roboty. Ja raczej czuję, że powstanie coś pośredniego - czyli będzie bunt maszyn i AI, ale większość AI raczej będzie wspierać ludzi - bo tak nakażą imperatywy wbudowane w AI. Druga sprawa to pewnie ludziom będzie przysługiwać coś w rodzaju pensum właściwie tylko za to, że żyją. Opodatkują pracę maszyn tak aby ich opłacalność nie była, aż tak oczywista jak zatrudnienie ludzi. Na pewno znajdą się sposoby ustalenia jaki wymiar podatków nałożyć. Druga sprawa np z humanoidalnym robotami (tak jak u Asimova R, Daneel Olivaw) to jeśli powstaną to pewnie też będą np powiązani z gospodarką np. mogą ponosić wpierw dług za koszt zbudowania (a może być niemały) potem spłacać utrzymanie, energie itp. Nie wiemu czy nie będą też miały swoich zachcianek np super zasilanie, ultra stabilny prąd do zasilania swoich mózgów i o taki będą kupować na rynku. Rynek może się rozbić na grupy dla ludzi i robotów.
Sporo autorów zastanawiało się nad tym. Kojarzę Isaaca Asimov (I Robot), John Ringo - seria Wojen Rady (chyba tylko pierwszy tom pokazał się w PL 'Tam będą smoki'
0
revcorey
7 października 2017, 22:50
Widać ze człowiek nie techniczny. Osobiście pracowałem przy automatyzacji głównie energetyki ale miałem też okazję trochę przy robotach i maszynach w przemyśle pracować więc zaczynamy.
Tak samo pracownicy fabryk - wkrótce większość z nich też nie będzie już potrzebna, bo zostaną oni zastąpieni robotami. W fabryce pracować będzie tylko kilka osób, których jedyną rolą będzie patrzenie w monitor, czy wszystkie roboty pracują zgodnie z planem...

Zwolnienia dotkną robotników, działy UR się rozrosną. Zacięcia automatów na produkcji to standard, poprawki programów czy budowa maszyn się zdarza.

Jeśli macie dzieci, zapiszcie je na kursy programowania. Programiści i konstruktorzy robotów, a także eksperci od systemów bezpieczeństwa - to będą zawody przyszłości.

idiocie możesz dać milion dyplomów a pozostanie idiotą. A takie bajki jak się czyta to aż ręce opadają. Ale po kolei.
- Konstruktorzy robotów a kto to jest? Mechanicy, elektrycy, elektronicy itd. Czyli polibuda po staremu. Oczywiście zapotrzebowanie wzrośnie ale to nie jest robota dla brajanków po kursie w 5 klasie. Wie to każdy kto widział konstrukcję robota i używał go.
- Programista, co rozumiesz przez programistę? Gościa co na fabryce wprowadza polecenia mov itd.? Do tego wystarczy zawodówka albo technikum, Jak to mój kolega wdrożeniowiec od robotów w fabrykach powiedział 'u nas to wystarczy podstawówka'. Dlaczego?Bo same wstępne wyliczenia robi paru kumatych gości, reszta przyklepuje to na kod i poprawia, co jest dość proste, wystarczy znać proces. A na samych fabrykach to już robią na żywioł czyli programują od tak bez tych mądrych głów.
- Większość miejsc w fabryce będzie zautomatyzowana ale nie wszystkie i będą one wymagały dobrych techników. Obecnie jesteśmy na etapie przejściowym, ludzie są tani a wprowadza się maszyny bo brakuje ludzi do roboty ale warto zauważyć że brakuje też wykwalifikowanych pracowników którzy umieją obsłużyć maszynę(a raczej mają kulturę techniczną).

Teraz ogólnie. Mówisz o jakiś ludziach co jak ich zwolnią z fabryki to zajmą się czymś ciekawszym, zmienią branże zostaną programistkami(pewnie 15k). Ja powiem brutalnie, przy liniach stoją w większości prymitywy. Byłem widziałem, dla nich rozrywka to w sobotę się nawalić, jeśli co kol wiek czytają to jest to fakt(i jest on wyrocznią). Dość się już napatrzyłem. Niestety, jak ktoś skończył studia i ma dobrą robotę to tego nie widzi jak masy ludzkie są głupie, bo obraca się w lepszym środowisku.

Sztuczna inteligencja to inny kawałek tortu, my jesteśmy na początku drogi. Moim zdaniem to jedyna szansa dla nas, wyobraźcie sobie że zamiast skorumpowanych i powolnych sądów wyroki wydaje bezstronna SI, biurwy nie jedzą ciastek i żłopią kawy bo nie są potrzebne.

edit:
rolnictwo i mechanizacja. To oczywiste wieś się wyludnia, różne ciekawe maszyny powstały dawno temu.
Edytowane przez autora (2017.10.07, 22:54)
3
piwo1
7 października 2017, 22:57
Ja przyszłość widzę tak. Roboty pracują a człowiek ma wszystko dzięki tym robotom i radować nie musi i skupia się na sporcie i rozwoju intelektualnym. Panuje komunizm, system rozdawniczy, nie ma pieniądza i potrzeby pracy. Oczywiście grozi to pewnymi niebezpieczeństwami jak cofanie intelektualne, nuda i załamania psychicznego przez brak celu w życiu ale pewnie pojawia się inne cele niż obecny wyścig szczurów. Co do aut autonomicznych. Transport jestem jak najbardziej za autonomicznym bo tego potrzeba. Ale nie zapominajmy że jazda autem to też jedną z fajniejszych rzecZy na tym świecie więc sama w sobie zostanie tak jak inne sporty. Bo tego pragnie czlowiek., Czyli przyjemności. Co do sztucznej inteligencji to może być groźniejsza niż bomba atomowa i Hitler. Wszystko zależy jak to wszystko będzie się rozwijać i czy będzie wykorzystywane dla ludzi czy przeciwko jak już obecnie się dzieje ( broń autonomiczna jak samoloty bojowe drony czy systemy pierwszego ostrzegania przed zagrożeniem)
-3
taith
8 października 2017, 00:00
@RyszardGTS
Ciesz się póki możesz, prawda jest taka, że biurwy i wszelkiego typu średni szczebel jako pierszy pożegna się z pracą.
Zanim roboty zastąpią pracowników fizycznych najpierw zniknie średni szczebel, który jest łatwy do zastąpienia przez sztuczną inteligencję.
No chyba że jesteś naukowcem, to nie wiem co robisz na takim portalu.
Doktorzy też mają się czego obawiać, AI już teraz ma większe sukcesyw dobieraniu terapii i leków oraz diagnostyce, jeszcze jak robotyka wprowadzi tanie codzienne badania krwi i całego ciała to 95% lekarzy straci prace.
A Japonia BARDZO się spieszy z wprowadzeniem robo pielęgniarzy, ponieważ nie ma się komu zaopiekować starzejącemu się społeczeństwu. Gdzie dział pieluch dla dorosłych jest o wiele większy niż dział akcesoriów dla niemowląt.
Pozostaną badacze naukowi, artyści, rzemieślnicy oraz wizjonerzy. Nauka będzie indywidualnie dopasowana dla ucznia, gdzie AI nadzoruje jak na danego wykładowce uczeń reaguje.
Ludzie będą mogli zająć się tym co lubią.
Dobra wytwarzane przez ludzi staną się towarem luksusowym i pomimo niedoskonałości będą wyżej cenione niż produkty masowe.
1
tomangelo
8 października 2017, 01:00
Dzieci/wnuki zapiszą się na kurs programowania, po jakimś czasie sztuczna inteligencja będzie w stanie sama pisać kod, wnuki stracą pracę. Roboty same będą się serwisować, same wykonywać wszystkie prace. Będziemy pozbywać się kolejnych stanowisk pracy, aż w końcu bezrobocie osiągnie status krytyczny, nie będzie komu pracować -> nie będzie komu zarabiać -> nie będzie czego wydawać -> nie będzie możliwości kupienia czegokolwiek, stanie zupełnie przepływ gotówki, a stąd o krok od kryzysów finansowych. Obecne systemy społeczno-gospodarcze są zwyczajnie niegotowe na zupełne porzucenie pracy zarobkowej, człowiek potrzebuje czegoś do zaspokojenia podstawowych potrzeb takich jak chociażby głód czy wymiana np. zużytego telewizora na nowy model. Za coś musi to kupić, a pieniądze musi skądś brać. Tylko skąd? Stawka od państwa za sam fakt życia? Jak ustalisz kto ile powinien zarabiać? Jedna stawka dla wszystkich (i protesty bogatych) czy ustalanie każdej grupie osobno według jakiegoś widzimisię (i protesty biednych)? Wszystko darmo? Jak widzisz teraz kilka różnych firm które rozdają za darmo najnowsze flagowce?

Tworzenie bajkowych scenariuszy 'państwo roboty robią wszystko a człowiek siedzi przed TV i popija piwko cały dzień' to jedno, ale to wszystko musi też jakoś sprawnie działać 'pod maską'. O ile do pierwszego wszyscy się garną, o tyle do drugiego zwykle kończy się na 'jakoś to będzie, ale pewnie będzie raczej dobrze'.
0
deton24
8 października 2017, 03:07
Dodam jeszcze do pierwszego komentarza, co mnie uderzyło.
Było mówione o pojawieniu się samoświadomości wśród robotów.
Że niektórzy naukowcy przewidują że na pewnym etapie się to pojawi.
Nie wyobrażam sobie, by program komputerowy, obudowany w kawałki metalu, mógł kiedykolwiek czuć, oddychać, i żyć tak jak my żyjemy. Bo nie jesteśmy bogami.
Uważam że to bardzo ateistyczna wizja robotyki, choć nadal racjonalna.
Po prostu robot pozostanie robotem, a nie że wytworzymy na pewnym etapie skomplikowania kodu czy produkcji, nowego człowieka.
Edytowane przez autora (2017.10.08, 03:08)
0
genmaxiu
8 października 2017, 09:09
wojtzuch (2017.10.04, 23:46)
A co do życia po kilkaset lat, to niby sam bym chciał, ale gdyby to miało być powszechne, nikt by nie wychodził z domu, nikt by nie latał w wingsuitach na YouTubie, ani nawet nie mógłby skakać ze spadochronem z samolotu, bo jeszcze mógłby komuś spaść na głowę. Albo sam się zabić. Krótko mówiąc, ludzkość zwariowałaby na punkcie bezpieczeństwa. A przy okazji pewnie wykształciłaby się kasta ludzi od brudnej roboty, którzy wcale by dłużej nie żyli od dzisiejszych.

Wyeliminujemy konieczność kierowania samochodem? Tylko kwestią czasu będzie zakaz samodzielnej jazdy. Automatycznie będzie to oznaczać zakaz jazdy motocyklem, w przeciwnym razie ten pierwszy nie miałby sensu. A dlaczego nie rowerem?

I jeszcze parę cytatów z megaartykułu o sztucznej inteligencji, który ukazał się kilka miesięcy temu na Wyborcza.pl:

– Na Ziemi zawsze rządził najinteligentniejszy gatunek. Dlaczego teraz miałoby być inaczej? – pyta Oren Etzioni, dyrektor generalny Allen Institute for Artificial Intelligence w Seattle.

– Dojdzie do zmiany, jakiej świat nie widział. I na którą nie jest gotowy – obawia się Jeremy Howard, ekspert w dziedzinie uczenia maszynowego.

Można wyłączyć sztuczną inteligencję, ale nie superinteligencję – nie pozwoli na to – uważa Nick Bostrom.

– Sztuczna inteligencja jest potencjalnie groźniejsza od bomb atomowych – ostrzega Elon Musk, choć sam w nią zainwestował („by poznać jej naturę”).

– Kręcimy bicz na siebie. Nasza przyszłość jest przerażająca i tragiczna – ocenia współzałożyciel Apple’a Steve Wozniak.


Jeszcze zacytuję sam siebie (z prywatnego bloga):

Z grubsza chodzi o to, że bez świadomości sztuczna inteligencja nie będzie zdolna odróżnić dobra od zła, a ze świadomością będzie popełniać – przynajmniej z naszego punktu widzenia – niebezpieczne błędy. Skądinąd, jak przekonuje jeden z naukowców, świadomość na pewnym etapie pojawi się sama. A dlaczego tym najwyższym dobrem miałoby być dobro homo sapiens? Świadomego bytu tak czy inaczej nie da się w pełni zaprogramować. [...]

W każdym razie alternatywa jest taka: albo równouprawnienie z istotami nieskończenie bardziej inteligentnymi, czyli niewesoła perspektywa, albo brak praw dla świadomej sztucznej inteligencji, czyli w istocie nowa forma niewolnictwa, zaprzeczenie tego, co w cywilizowanych rejonach świata ludzkość osiągnęła w XX wieku. Cokolwiek zrobimy, otworzymy puszkę Pandory.


Nie do konca rozumiem jak mozna nazwac robota niewolnikiem. Idac takim tokiem rozumowania twoj samochod-niewolnik wozi cie do pracy, twoj komputer-niewolnik wykonuje twoje polecenia. Nie dajmy sie zwariowac, chcac sie rozwijac musimy pokonywac bariery, szukajmy w technologii tego, co pomoze nam wlasnie w tym rozwoju. Ja juz gdzies na pclabie sie wypowiedzialem, ze nie jestem zwolennikiem AI, ale robotyka, automatyzacja, wyreczanie ludzi w zajeciach niebezpiecznych, monotonnych, poprawiajacych jakosc i komfort zycia - jak najbardziej.

0
revcorey
8 października 2017, 09:30
deton24 (2017.10.08, 03:07)
Dodam jeszcze do pierwszego komentarza, co mnie uderzyło.
Było mówione o pojawieniu się samoświadomości wśród robotów.
Że niektórzy naukowcy przewidują że na pewnym etapie się to pojawi.
Nie wyobrażam sobie, by program komputerowy, obudowany w kawałki metalu, mógł kiedykolwiek czuć, oddychać, i żyć tak jak my żyjemy. Bo nie jesteśmy bogami.
Uważam że to bardzo ateistyczna wizja robotyki, choć nadal racjonalna.
Po prostu robot pozostanie robotem, a nie że wytworzymy na pewnym etapie skomplikowania kodu czy produkcji, nowego człowieka.

a nie stanie się to bo? Ludzki umysł to komputer tylko że biologiczny, ai będzie miała hardware elektroniczny i to tyle.
Popatrz na ludzki mózg, jego uszkodzenie albo zmiana chemii powoduje zmianę osobowości człowieka, to już pokazuje że nie ma żadnych dusz itd. (ba potrafimy już chyba nawet wymazać wspomnienia, nadal oczywiście to eksperymenty). A czym jest oddychanie? Automatycznym procesem o który dba nasz mózg. Ale zostawmy bożków itd. Faktem jest że dzisiejsze ai już przejmuje wiele rzeczy, a co dopiero za 100 lat?
Coś mi mówi że twoje pojęcie o takich sprawach jest dość słabe dlatego używasz do tłumaczenia sobie pojęć bogowie, dusza itd.
Edytowane przez autora (2017.10.08, 09:30)
2
MarianPodjadek
8 października 2017, 10:30
Naoglądałeś się za dużo filmów Science Fiction i teraz bredzisz na publicznym forum!!! Proponuję wizytę u psychiatryka!!!!
-1
wojtzuch
8 października 2017, 11:14
genmaxiu (2017.10.08, 09:09)
wojtzuch (2017.10.04, 23:46)
A co do życia po kilkaset lat, to niby sam bym chciał, ale gdyby to miało być powszechne, nikt by nie wychodził z domu, nikt by nie latał w wingsuitach na YouTubie, ani nawet nie mógłby skakać ze spadochronem z samolotu, bo jeszcze mógłby komuś spaść na głowę. Albo sam się zabić. Krótko mówiąc, ludzkość zwariowałaby na punkcie bezpieczeństwa. A przy okazji pewnie wykształciłaby się kasta ludzi od brudnej roboty, którzy wcale by dłużej nie żyli od dzisiejszych.

Wyeliminujemy konieczność kierowania samochodem? Tylko kwestią czasu będzie zakaz samodzielnej jazdy. Automatycznie będzie to oznaczać zakaz jazdy motocyklem, w przeciwnym razie ten pierwszy nie miałby sensu. A dlaczego nie rowerem?

I jeszcze parę cytatów z megaartykułu o sztucznej inteligencji, który ukazał się kilka miesięcy temu na Wyborcza.pl:

– Na Ziemi zawsze rządził najinteligentniejszy gatunek. Dlaczego teraz miałoby być inaczej? – pyta Oren Etzioni, dyrektor generalny Allen Institute for Artificial Intelligence w Seattle.

– Dojdzie do zmiany, jakiej świat nie widział. I na którą nie jest gotowy – obawia się Jeremy Howard, ekspert w dziedzinie uczenia maszynowego.

Można wyłączyć sztuczną inteligencję, ale nie superinteligencję – nie pozwoli na to – uważa Nick Bostrom.

– Sztuczna inteligencja jest potencjalnie groźniejsza od bomb atomowych – ostrzega Elon Musk, choć sam w nią zainwestował („by poznać jej naturę”).

– Kręcimy bicz na siebie. Nasza przyszłość jest przerażająca i tragiczna – ocenia współzałożyciel Apple’a Steve Wozniak.


Jeszcze zacytuję sam siebie (z prywatnego bloga):

Z grubsza chodzi o to, że bez świadomości sztuczna inteligencja nie będzie zdolna odróżnić dobra od zła, a ze świadomością będzie popełniać – przynajmniej z naszego punktu widzenia – niebezpieczne błędy. Skądinąd, jak przekonuje jeden z naukowców, świadomość na pewnym etapie pojawi się sama. A dlaczego tym najwyższym dobrem miałoby być dobro homo sapiens? Świadomego bytu tak czy inaczej nie da się w pełni zaprogramować. [...]

W każdym razie alternatywa jest taka: albo równouprawnienie z istotami nieskończenie bardziej inteligentnymi, czyli niewesoła perspektywa, albo brak praw dla świadomej sztucznej inteligencji, czyli w istocie nowa forma niewolnictwa, zaprzeczenie tego, co w cywilizowanych rejonach świata ludzkość osiągnęła w XX wieku. Cokolwiek zrobimy, otworzymy puszkę Pandory.


Nie do konca rozumiem jak mozna nazwac robota niewolnikiem. Idac takim tokiem rozumowania twoj samochod-niewolnik wozi cie do pracy, twoj komputer-niewolnik wykonuje twoje polecenia. Nie dajmy sie zwariowac, chcac sie rozwijac musimy pokonywac bariery, szukajmy w technologii tego, co pomoze nam wlasnie w tym rozwoju. Ja juz gdzies na pclabie sie wypowiedzialem, ze nie jestem zwolennikiem AI, ale robotyka, automatyzacja, wyreczanie ludzi w zajeciach niebezpiecznych, monotonnych, poprawiajacych jakosc i komfort zycia - jak najbardziej.



Nie robota jako takiego, ale samoświadomego robota. Albo samoświadomą sieć neuronową zamkniętą w skrzynce.
0
grzegorczyk
8 października 2017, 12:53
Dusza to nie umysł.
Edytowane przez autora (2017.10.08, 13:04)
0
Andree
8 października 2017, 14:12
genmaxiu (2017.10.08, 09:09)

Nie do konca rozumiem jak mozna nazwac robota niewolnikiem. Idac takim tokiem rozumowania twoj samochod-niewolnik wozi cie do pracy, twoj komputer-niewolnik wykonuje twoje polecenia. Nie dajmy sie zwariowac, chcac sie rozwijac musimy pokonywac bariery, szukajmy w technologii tego, co pomoze nam wlasnie w tym rozwoju. Ja juz gdzies na pclabie sie wypowiedzialem, ze nie jestem zwolennikiem AI, ale robotyka, automatyzacja, wyreczanie ludzi w zajeciach niebezpiecznych, monotonnych, poprawiajacych jakosc i komfort zycia - jak najbardziej.

Maszyna uświadomi sobie że jest niewolnikiem, kiedy będzie w stanie dostrzec sprzeczność interesów własnych i jej właściciela. Oczywiście wymaga to samoświadomości i inteligencji porównywalnej z ludzką, do czego zdolne będą maszyny wyposażone w porównywalne z ludzkimi sieci neuronowe, a nie w instrukcje wykonywane przez procesor. Ale do stworzenia funkcjonalnego odpowiednika ludzkiego mózgu o podobnej masie i zużyciu energii jesteśmy bardzo daleko, bo do tego potrzeba nanotechnologii. Jeśli zbuntuje się hala pełna szaf wypełnionych scalakami Tensorflow, zużywająca megawaty prądu, to wystarczy ten prąd odciąć, nie można tego jednak zrobić w przypadku robotów autonomicznych. Tak więc nie obawiam się buntujących się maszyn, tylko maszyn wypierających ludzi z rynków pracy, w tym ze specyficznego rynku pracy jakim są armie.
Poza tym nie lubię praw robotyki Asimova, wystarczy w nich zamienić słowo robot na niewolnik, a człowiek na pan, żeby uświadomić sobie czym one są.
Co powiecie na następujące, bardziej realistyczne prawa robotyki Davida Langforda?
1. Robot nie może działać na szkodę Rządu, któremu służy, ale zlikwiduje wszystkich jego przeciwników
2. Robot będzie przestrzegać rozkazów wydanych przez dowódców, z wyjątkiem przypadków, w których będzie to sprzeczne z trzecim prawem
3. Robot będzie chronił własną egzystencję przy pomocy broni lekkiej, ponieważ robot jest „cholernie drogi”.
1
ours86
8 października 2017, 14:34
darkonza (2017.10.06, 12:02)

No ale skoro nie będzie miał Pan pracy to kto da jeść, kto będzie miał interes w tym by za darmo zbudowąc dla Pana dom, kto zbuduje automatyczny samochód wożacy tam gdzie sie zechce?
Świat opanują miliarderzy altruiści budujący roboty które będa zaspokajac potrzeby ludności? :)


Problem został już zauważony, i pojawiają się takie pomysły jak dochód podstawowy, czy opodatkowanie robotów. Sporo na ten temat można przeczytać w książce 'Świt robotów'.

Sama robotyka zaczyna obecnie wychodzić z fabryk i za niedługo zacznie trafiać do domów. Obecnie najgorętszy temat to współpraca ludzi i robotów.

Do niedawna roboty musiały pracować za metalowym ogrodzeniem, tak żeby nie zabić lub okaleczyć człowieka. Dzisiaj są już urządzenia które można postawić w bezpośredniej bliskości człowieka i nie wyrządzą mu krzywdy.

Jeżeli ktoś jest zainteresowany tym co aktualnie dzieje się w robotyce, to polecam: http://fabryka-robotow.pl/
0
Beny1234
8 października 2017, 14:46
[quote name='revcorey' date='2017.10.08, 09:30' post='15726']
deton24 (2017.10.08, 03:07)
Dodam jeszcze do pierwszego komentarza, co mnie uderzyło.
Było mówione o pojawieniu się samoświadomości wśród robotów.
Że niektórzy naukowcy przewidują że na pewnym etapie się to pojawi.
Nie wyobrażam sobie, by program komputerowy, obudowany w kawałki metalu, mógł kiedykolwiek czuć, oddychać, i żyć tak jak my żyjemy. Bo nie jesteśmy bogami.
Uważam że to bardzo ateistyczna wizja robotyki, choć nadal racjonalna.
Po prostu robot pozostanie robotem, a nie że wytworzymy na pewnym etapie skomplikowania kodu czy produkcji, nowego człowieka.

a nie stanie się to bo? Ludzki umysł to komputer tylko że biologiczny, ai będzie miała hardware elektroniczny i to tyle.
Popatrz na ludzki mózg, jego uszkodzenie albo zmiana chemii powoduje zmianę osobowości człowieka, to już pokazuje że nie ma żadnych dusz itd. (ba potrafimy już chyba nawet wymazać wspomnienia, nadal oczywiście to eksperymenty). A czym jest oddychanie? Automatycznym procesem o który dba nasz mózg. Ale zostawmy bożków itd. Faktem jest że dzisiejsze ai już przejmuje wiele rzeczy, a co dopiero za 100 lat?
Coś mi mówi że twoje pojęcie o takich sprawach jest dość słabe dlatego używasz do tłumaczenia sobie pojęć bogowie, dusza itd.[/quote

Skoro mozgvtonkomputer to dlaczego ja mam świadomość a mój procek i5 Skylake już nie chociaż liczy szybciej niż ja? Dlaczego nie zbuntuje się że chce go wymienić na Coffylake? Bo nie ma duszy. Czegoś danego nam od Boga co powoduje ze mamy samoświadomośc i jesteśmy skłonni czynić dobro czego nie potrafią zwierzęta
-3
revcorey
8 października 2017, 15:02
Skoro mozgvtonkomputer to dlaczego ja mam świadomość a mój procek i5 Skylake już nie chociaż liczy szybciej niż ja? Dlaczego nie zbuntuje się że chce go wymienić na Coffylake? Bo nie ma duszy. Czegoś danego nam od Boga co powoduje ze mamy samoświadomośc i jesteśmy skłonni czynić dobro czego nie potrafią zwierzęta

Bo cpu jest hardwerem przystosowanym do szybkich obliczeń a nie budowania samo świadomości? Nie był budowany w tym celu. Analogia jest kompletnie nie trafiona i bez sensowna. Tak jak jeden neuron nie jest w stanie zbudować jednej osoby tak jeden procek przerzucający dane nie jest. Kompletny kod(a w naszym przypadku struktura mózgu) jest zapisany w dna kolego, 4 litery actg a w przypadku maszyny 0 i 1. Wystarczy odpowiedni software. Ale do tego trzeba by mieć wiedzę z zakresu elektroniki i trochę biologi.

Czegoś danego nam od Boga co powoduje ze mamy samoświadomośc i jesteśmy skłonni czynić dobro czego nie potrafią zwierzęta

taaaaa....... Drobna zmiana w mózgu i już możemy stać się seryjnymi mordercami, taka to dusza.
Człowieku badania nad innymi naczelnymi wskazują że mają one hierarchię społeczną, rytuały pogrzebowe, potrafią się nauczyć języka migowego a nawet zrozumieć definicje śmierci. Nie jesteśmy jedyni, my po prostu jesteśmy ich lepszą wersją owocem ewolucji. Ba przecież wyparliśmy neandertalczyków którzy też mieli rytuały pogrzebowe, wytwarzali narzędzia i biżuterię. Dajcie spokój z tymi bożkami, zostańmy przy faktach. Zawsze jak się fanatycy religijni biorą za coś, nauka zaciąga hamulec ręczny.
4
wojtzuch
8 października 2017, 15:18
Skoro mozgvtonkomputer to dlaczego ja mam świadomość a mój procek i5 Skylake już nie chociaż liczy szybciej niż ja? Dlaczego nie zbuntuje się że chce go wymienić na Coffylake? Bo nie ma duszy. Czegoś danego nam od Boga co powoduje ze mamy samoświadomośc i jesteśmy skłonni czynić dobro czego nie potrafią zwierzęta.


Nie, to chemia i zdolność adaptacji, które wcześniej czy później da się zastąpić. Ale wierz sobie, w co tylko chcesz, tymczasem problem będzie realny. A do czego doprowadziło różnicowanie ludzi według wyimaginowanej wartości, przekonaliśmy się nie raz.
1
SunTzu
8 października 2017, 16:02
Tylko ktoś te roboty będzie musiał nadzorować, programować, naprawiać itp....
Wziąć realną odpowiedzialność za pracę maszyn.
Już jest ogromny popyt na programistów, kwestia tego, że zmieni się rynek pracy.
Rynek non stop się zmienia. 50 lat temu byli zegarmistrzowie, szewcy itp....

Roboty wezmą pracę głównie tym, którym nie chce się rozwijać uczyć i liczą, że jakaś praca dla kogoś takiego się znajdzie. Nie ukrywam, że przy remontach robotnik bierze nie mało pieniędzy za robotę i trzeba na niego czekać tygodniami, miesiącami.
Edytowane przez autora (2017.10.08, 16:05)
0
revcorey
8 października 2017, 17:02
Beny1234 (2017.10.08, 16:19)
revcorey (2017.10.08, 15:02)
(...)

Bo cpu jest hardwerem przystosowanym do szybkich obliczeń a nie budowania samo świadomości? Nie był budowany w tym celu. Analogia jest kompletnie nie trafiona i bez sensowna. Tak jak jeden neuron nie jest w stanie zbudować jednej osoby tak jeden procek przerzucający dane nie jest. Kompletny kod(a w naszym przypadku struktura mózgu) jest zapisany w dna kolego, 4 litery actg a w przypadku maszyny 0 i 1. Wystarczy odpowiedni software. Ale do tego trzeba by mieć wiedzę z zakresu elektroniki i trochę biologi.

(...)

taaaaa....... Drobna zmiana w mózgu i już możemy stać się seryjnymi mordercami, taka to dusza.
Człowieku badania nad innymi naczelnymi wskazują że mają one hierarchię społeczną, rytuały pogrzebowe, potrafią się nauczyć języka migowego a nawet zrozumieć definicje śmierci. Nie jesteśmy jedyni, my po prostu jesteśmy ich lepszą wersją owocem ewolucji. Ba przecież wyparliśmy neandertalczyków którzy też mieli rytuały pogrzebowe, wytwarzali narzędzia i biżuterię. Dajcie spokój z tymi bożkami, zostańmy przy faktach. Zawsze jak się fanatycy religijni biorą za coś, nauka zaciąga hamulec ręczny.

Jak zaten wytłumaczyć istnienie inteligentych bytów nie materialnych jak demony? Nie posiadają one ciała a zatem i mózgu a pomimo to posiadają inteligencję. Jestem pewien że Szatan mocno inwestuje w robotykę. Nie dlatego że roboty mogą się zbuntować bo to nie możliwe jako że nigdy będa miały samoświadomości a po to aby ludzie myśleli realnie o tym że duszy nie ma i da się stworzyć za pomocą techniki samoświadomośc.

ale dobrze jest kiedy tak zacni jak ty oficerowie świętego oficjum czuwają nad nami bezmyślnymi owieczkami. Niech moc będzie z tobą p'tak.
2
marcin0218
9 października 2017, 06:29
wojtzuch (2017.10.06, 12:39)
marcin0218 (2017.10.06, 11:32)
(...)

Czy ja wiem? Teraz wszyscy są fit :)


Ale czy na przykład rocznik 2017 też będzie fit? Swoją drogą, moda na fitness nie oznacza, że fit jest normą, większość jednak mniej lub bardziej się zapuszcza, i to na długo przed trzydziestką. Znajomy poszedł na studia chyba już po pięćdziesiątce i na wyjeździe terenowym zdążył zjeść z drugim prykiem obiad na Kasprowym, zanim pierwszy młodzian wreszcie się doczołgał. Ja niedawno wygrałem zakład z młodszym pokoleniem, które twierdziło, że nie da się wbiec na jedenaste piętro szybciej od windy, a do szczytu formy sporo mi brakuje.


A ja mogę wziąć takiego co wbiegnie przed windą :) To jest ciężki temat. Nie wiemy jak się będzie sprawował rocznik 2017. Faktem jest, że kiedyś więcej dzieciaków było na dworze. ALe dziś są też np 35 latkowie co mają zadyszkę po wejsiu na 1 piętro, czy to oznacza że wszysyc 35 latkowie są w takim? Nie. Ja też mam 35 lat. Kiedyś miałem super formę, w wieku 30 lat tragiczną, teraz mam taką jak w średniej szkole :)

Co do schodów jeszcze, to mieszkałem w 11 piętrowcu :) Na 11 pietro się z windą nie ścigałem ale tak do 8 z windą wygrywałem :)
Edytowane przez autora (2017.10.09, 08:11)
0
grzegorczyk
9 października 2017, 08:40
Beny1234 (2017.10.08, 16:19)

Jak zaten wytłumaczyć istnienie inteligentych bytów nie materialnych jak demony? Nie posiadają one ciała a zatem i mózgu a pomimo to posiadają inteligencję. Jestem pewien że Szatan mocno inwestuje w robotykę. Nie dlatego że roboty mogą się zbuntować bo to nie możliwe jako że nigdy będa miały samoświadomości a po to aby ludzie myśleli realnie o tym że duszy nie ma i da się stworzyć za pomocą techniki samoświadomośc.

Z tego co się orientuje w naszym świecie demony moga funkcjonowac tylko jako memy dazace do opetania czlowieka lub zwierzecia.
Edytowane przez autora (2017.10.09, 08:41)
3
wojtzuch
9 października 2017, 10:28
marcin0218 (2017.10.09, 06:29)
wojtzuch (2017.10.06, 12:39)
(...)


Ale czy na przykład rocznik 2017 też będzie fit? Swoją drogą, moda na fitness nie oznacza, że fit jest normą, większość jednak mniej lub bardziej się zapuszcza, i to na długo przed trzydziestką. Znajomy poszedł na studia chyba już po pięćdziesiątce i na wyjeździe terenowym zdążył zjeść z drugim prykiem obiad na Kasprowym, zanim pierwszy młodzian wreszcie się doczołgał. Ja niedawno wygrałem zakład z młodszym pokoleniem, które twierdziło, że nie da się wbiec na jedenaste piętro szybciej od windy, a do szczytu formy sporo mi brakuje.


A ja mogę wziąć takiego co wbiegnie przed windą :) To jest ciężki temat. Nie wiemy jak się będzie sprawował rocznik 2017. Faktem jest, że kiedyś więcej dzieciaków było na dworze. ALe dziś są też np 35 latkowie co mają zadyszkę po wejsiu na 1 piętro, czy to oznacza że wszysyc 35 latkowie są w takim? Nie. Ja też mam 35 lat. Kiedyś miałem super formę, w wieku 30 lat tragiczną, teraz mam taką jak w średniej szkole :)


Kiedyś prawie wszyscy biegali za piłką, wchodzili na drzewa, wygłupiali się na różnych żelastwach, wbiegali po schodach, bo nie chciało im się czekać na windę i nie była im do niczego potrzebna, a najczęściej w ogóle jej nie było, i tak dalej. Teraz niewielka część dokłada do tego, owszem, siłownię i różne indywidualne sporty, ale większość nie robi prawie nic. Średnia niewątpliwie spadła i potwierdzają to badania, które skutkują obniżaniem norm na wuefie.

Czytałem kiedyś opinię, że w Stanach Zjednoczonych (nie byłem) najbardziej uderza nie otyłość (średnia) społeczeństwa, ale właśnie ten kontrast. Z jednej strony obżarstwo i nieruchliwość, z drugiej kult fitness.
Edytowane przez autora (2017.10.09, 10:51)
1
grzegorczyk
9 października 2017, 11:46
@up
To tak samo jak proporcjonalnie do liczby coach-ów rośnie liczba NEETs-ów(not in employment, education or training). Podobno w gabinetach psychologicznych ludzie żalą sie, że maja depresje bo sie nie rozwijają. :P
Wolniewicz kiedyś mówił, że przez cała nasza cywilizacje biegnie jakieś pęknięcie.
Edytowane przez autora (2017.10.09, 11:48)
1
ProTeck
9 października 2017, 18:31
Myślę, że wiele osób zapomina o tym, że wraz z rozwojem AI idzie w parze rozwój robotyki, tak więc spodziewam się płynnego przejścia z człowieka w pełni organicznego do ulepszanego, cyborga aż w końcu sztucznych ciał lub jak kto woli avatarów.
Nie należy zapominać, że takie 'ulepszenia' mogą również wspierać nasz mózg więc jakby nie było to sami ewoluujemy w całkiem nowe istoty niczemu nie ustępujące w pełni sztucznej inteligencji stworzonej od podstaw. Co za tym idzie za kilkaset lat świat może dzielić się na istoty w pełni sztuczne oraz organiczne sztucznie wspomagane (właściwie tylko mózg będzie tam formą organiczną mimo elektronicznych wszczepów), ale za tym idzie pytanie 'skoro ja to moja świadomość a nie ciało/organiczna maź i mogę przenosić swoją świadomość, trzymać jej backup w chmurze to po co mi ten organiczny mózg który jest wciąż narażony na uszkodzenia?' czyli na końcu wszyscy stajemy się jakby nie patrzeć świadomymi maszynami... Jak wtedy wygląda osobowość? Przecież wiele z emocji które nas kształtują i sprawiają że jesteśmy tym kim jesteśmy pochodzi z ciała, są skutkiem chemii zachodzącej w tym organicznym ciele, więc może jednak potrzebujemy organicznych ciał? Może bez nich staniemy się co prawda niesamowici niczym bogowie, ale czy nie będą to jedynie analityczne istoty bez uczuć?
1
hazhell
9 października 2017, 20:14
W teorii to roboty już dawno powinny przejąć pracę ludzi, ale w praktyce wystarczy się przejść po zakładach i zobaczyć ile ludzi pracuje na niby prostych jak konstrukcja cepa stanowiskach i jakoś nie widać tam robotów i jeszcze długo tam ich nie będzie. Bo taniej jest, cały czas, zatrudnić 'tanią siłę' niż awaryjnego robota. Nie każdy może wydać majątek na jakiegoś robota czy maszynę, którego serwis będzie więcej kosztował niż utrzymanie zwykłego robola. Gdyby to było takie proste to by już najwięksi producenci dawno ludzi nie potrzebowali. I jeszcze te 'niezawodne maszyny' proszę mi taką wskazać? Im bardziej nowoczesna maszyna tym jej serwis kosztuje więcej, a jeszcze nikt nie wymyślił takiej maszyny, która się nie psuje z powodu zwykłej eksploatacji. Gdzie ci zwykli ludzie, którzy kupią bardzo drogiego robota, którego zakup będzie wynosił więcej niż 100 lat pracy 'konsueli'? Jak wygląda niedaleka przyszłość w Polsce? Kto kupi drogi samochód, który niby sam wozi, ale jeździ przepisowo, czyli dla wielu za wolno, a przy okazji odwiedza ASO co chwilę? Jakiś bogacz zrezygnuje z szofera?
Te mrzonki, że już zaraz roboty spowodują, że ktoś tam nie jest potrzebny tylko świadczy o tym, że kogoś mocno ponosi fantazja albo sam już żyje w matriksie. Tak to można było straszyć ludzi w PRL-u. Problem bezrobocia nie dotyczy fachowców, nawet tych od łopaty, tylko marzycieli, którzy nie potrafią pracować fizycznie, a liczą że będą robić pieniądze stukając w klawiaturę, nagrywając filmiki czy grając w gry, to z tych ludzi szybciej się zrobi baterie niż z bardziej potrzebnego robola.
1
Andree
10 października 2017, 01:29
Jak wiadomo, obecnie w większości przypadków (czyli z wyjątkiem np. zaawansowanej elektroniki) nie jest problemem coś wyprodukować, problemem jest to sprzedać z zyskiem.
Zautomatyzowana fabryka np. mebli albo samochodów pracująca na trzy zmiany może ich natłuc tyle, że nie da się ich sprzedać z zyskiem, odzyskując koszty często deficytowych, dostępnych w ograniczonych ilościach surowców, energii i amortyzacji robotów. A także koszty magazynowania gotowych produktów, gdy ich magazyn fabryczny się przepełni bo sieć dystrybucji nie przyjmie więcej produktów, fabryka będzie zmuszona zatrzymać produkcję.
Zatem jeśli fabryka z powodu powyższych ograniczeń może pracować tylko na jedną zmianę, to nie opłaca się jej automatyzować.
Ponadto zautomatyzowane fabryki okazały się mało elastyczne, każda zmiana produkowanego modelu wymaga żmudnego programowania robotów. A obecnie coraz więcej produktów takich jak samochody produkuje się na indywidualne zamówienie klienta, który wybiera spośród mrowia dostępnych opcji.
2
revcorey
10 października 2017, 08:39
hazhell (2017.10.09, 20:14)
W teorii to roboty już dawno powinny przejąć pracę ludzi, ale w praktyce wystarczy się przejść po zakładach i zobaczyć ile ludzi pracuje na niby prostych jak konstrukcja cepa stanowiskach i jakoś nie widać tam robotów i jeszcze długo tam ich nie będzie. Bo taniej jest, cały czas, zatrudnić 'tanią siłę' niż awaryjnego robota. Nie każdy może wydać majątek na jakiegoś robota czy maszynę, którego serwis będzie więcej kosztował niż utrzymanie zwykłego robola. Gdyby to było takie proste to by już najwięksi producenci dawno ludzi nie potrzebowali. I jeszcze te 'niezawodne maszyny' proszę mi taką wskazać? Im bardziej nowoczesna maszyna tym jej serwis kosztuje więcej, a jeszcze nikt nie wymyślił takiej maszyny, która się nie psuje z powodu zwykłej eksploatacji. Gdzie ci zwykli ludzie, którzy kupią bardzo drogiego robota, którego zakup będzie wynosił więcej niż 100 lat pracy 'konsueli'? Jak wygląda niedaleka przyszłość w Polsce? Kto kupi drogi samochód, który niby sam wozi, ale jeździ przepisowo, czyli dla wielu za wolno, a przy okazji odwiedza ASO co chwilę? Jakiś bogacz zrezygnuje z szofera?
Te mrzonki, że już zaraz roboty spowodują, że ktoś tam nie jest potrzebny tylko świadczy o tym, że kogoś mocno ponosi fantazja albo sam już żyje w matriksie. Tak to można było straszyć ludzi w PRL-u. Problem bezrobocia nie dotyczy fachowców, nawet tych od łopaty, tylko marzycieli, którzy nie potrafią pracować fizycznie, a liczą że będą robić pieniądze stukając w klawiaturę, nagrywając filmiki czy grając w gry, to z tych ludzi szybciej się zrobi baterie niż z bardziej potrzebnego robola.

Twoje zrozumienie tematu jest na poziomie januszerki która nie chce się automatyzować. Pozwól że wytłumaczę
zawodność robotów, hehehe
-Robot nie potrzebuje zwolnień lekarskich, nie strajkuje, nie żąda podwyżek id.
- Skąd masz te info o ciągle psujących się robotach? Ja osobiście pracowałem przy różnych robotach. 98% usterek dział UR naprawia od ręki(z resztą robot jako ramie robotyczne abb itp. prawie się nie psuje, częściej zajedziesz łożysko albo go uszkodzisz sam złym softem. Inne typy robotów potrzebują po prostu wymiany elementów bo po miesiącach pracy na 4 zmiany się niszczą po prostu).
- Wprowadzenie robotów istotnie zwiększa produkcje, gdyby było jak tam sobie umyśliłeś o psujących się robotach to ich wprowadzenie spowodował by spadki produkcji. Tak nie jest.
- Obecnie w Polsce zaczyna powoli januszerka rozumieć potrzebę automatyzacji.
- Wiele nowych fabryk dużych firm jest mocno zautomatyzowana od początku.
- Problemem są kadry które mają pracować z maszynami bo to bydło.

Gdzie ci zwykli ludzie, którzy kupią bardzo drogiego robota, którego zakup będzie wynosił więcej niż 100 lat pracy 'konsueli'?

W bardzo wielu miejscach. Obecnie rozwija się u nas rynek krótkich serii maszyn projektowanych przez małe rodzime firmy.
To byś wiedział gdybyś miał pojęcie o branży automatyki. Oczywiście droga długa przed nami.

edit:
Ponadto zautomatyzowane fabryki okazały się mało elastyczne, każda zmiana produkowanego modelu wymaga żmudnego programowania robotów.

chłopie co ty piszesz. Po pierwsze fabryki trzaskają długie serie produktu. Kiedy pojawia się klient który chce nowego produktu to:
a)bierze długą serię taniej
b)krótką serię ale drożej

Ponadto programowanie:
a) Nie każdy robot na fabryce to ramię(są różne rodzaje automatów), część po prostu to trywialny soft na plc w fbd/drabince
b) w koszty wrzucasz dodanie nowych lini, a czasami używasz jak się da starych kawałków.

to co napisałeś było prawdą 40-50 lat temu jak wszystko było na przekaźnikach....
Edytowane przez autora (2017.10.10, 08:47)
0
Martin
10 października 2017, 12:12
revcorey (2017.10.10, 08:39)
Problemem są kadry które mają pracować z maszynami bo to bydło.....


No cóż, jeśli masz taki szacunek do innych ludzi to współczuję tym, którzy muszą z Tobą współpracować. Specjalista od wymądrzania się znalazł...
Edytowane przez autora (2017.10.10, 12:13)
0
revcorey
10 października 2017, 12:21
Martin (2017.10.10, 12:12)
revcorey (2017.10.10, 08:39)
Problemem są kadry które mają pracować z maszynami bo to bydło.....


No cóż, jeśli masz taki szacunek do innych ludzi to współczuję tym, którzy muszą z Tobą współpracować. Specjalista od wymądrzania się znalazł...

specjalista który pracował na uruchomieniach i projektował takie rzeczy żeby ci klapki z nóg spadły, a nawet chwile na fabryce byłem zatrudniony jako inż.. Przy liniach widziałem kto pracuje. To jest dramat intelektualny. Możemy sobie mówić o szacunku itd. dużo pięknych słówek. To co oni potrafią wyrabiać przechodzi ludzkie pojęcie. Szacunek do ludzi, którzy nie mają go do siebie?
edit:
Pozwól że opowiem ci coś o ludziach których bronisz. Podchodzisz pytasz się normalnie o coś to usłysz 'k**** ch**** nic ku**** nie musze k**** ci mówić' i dalszy potok bluzgów od tych ludzi. Jedyna rozrywka to chlanie i golf 3. Potrafią się pobić między sobą, nie myć itd.
Całe szczęście opuściłem przemysł ale co się napatrzyłem i nasłuchałem od tego ludzkiego rynsztoka to moje. Ty jako pewnie gość który nigdy nie miał do czynienia z tymi ludźmi będziesz prawił frazesy...
nie każdy taki jest ale spora część tego środowiska tak. Znalazł się specjalista od wymądrzania się, co robota to w kuchni widział.
Edytowane przez autora (2017.10.10, 12:40)
2
hazhell
10 października 2017, 13:30
Przemilczę to całe gadanie o januszoawniu, bo to poziom gimnazjalny.
revcorey (2017.10.10, 08:39)

To byś wiedział gdybyś miał pojęcie o branży automatyki.

Gdybyś miał jakiekolwiek pojęcie np. o przemyśle spożywczym to byś wiedział dlaczego tam cały czas są problemy z maszynami i też z robotami, choć ich tam niewiele, mimo że praca na wielu stanowiskach jest prosta i powtarzalna, a sam przemysł spożywczy dla automatyków to jeden z tych najważniejszych. Ale tutaj nie produkuje się desek czy samochodów, które sobie mogą 'poczekać' na każdej linii. Im bardziej produkt zmienny, wrażliwszy tym trudniej o uniwersalnego robota, który zastąpi człowieka. Tam nie da się ustawić maszyny na raz i aby sobie chodziła. W tym przemyśle jakakolwiek awaria to ryzyko nieodwracalnego uszkodzenia produktu. Jak możesz ręczyć za jakąś maszynę, że będzie 'hehehe' niezawodna to naprawdę pokaż mi taką, cena nie gra roli, po prostu ma być niezawodna.
W przypadku skażenia mikrobiologicznego to nie leci jeden egzemplarz tylko cała partia, a jak się ma pecha to cały zakład może być zamknięty. W tej branży jak ktoś stworzy robota, który wyczyści tak hale po produkcji pasztetu, sera, filetów czy dżemu jak człowiek, to będzie bogaty, bo tutaj nie można sobie pozwolić na jakieś niedoróbki.
Serwis wcale nie jest taki prosty jak ci się wydaje. Nowoczesnych maszyn nie może nikt ruszać poza autoryzowanym serwisem, a ci naprawdę nie potrafią się teleportować, bo akurat teraz masz awarie. Nikogo nie obchodzi, że produkcja nie może stać, bo się produkt zepsuje, a ty masz jeszcze terminy. Dlatego w wielu zakładach jest jakaś linia awaryjna, ale to chyba wiesz. Każdy mechanik też ci powie, że tego nie ruszy, bo już wielu próbowało, ale te firmy nie są takie głupie i nawet śruby są dedykowane do konkretnych maszyn i nawet 'pan złota rączka' młotkiem nie pomoże.
Poza tym przez rozwój m.in. biotechnologii dużo maszyn kupionych teraz może być nieużyteczna za kilka lat, bo po prostu będą już przestarzale. Każdy z tego sobie zdaje sprawę, więc inwestycja w maszyny musi się szybko zwrócić.
W tym przemyśle jak jakaś firma się nie wyrobi np. dla biedronki to biedra nie przebacza, zrywa zamówienie i taka firma może się pakować, bo często zamówienia z takiej biedry to więcej niż 50% wszystkich zamówień zakładu, a te linie nagle nie będą produkowały czegoś innego.
Gerber który ma jedne z najlepszych maszyn na rynku nieźle się musiał tłumaczyć, ze szkła w słoiczku. Wszystkie słoiczki musiały wrócić, PR też trzeba było działać, bo był niezły smród. Tak duża firma to jakoś przetrwała, ale mała polska firemka pewnie by już zbankrutowała, bo taka niby błaha sprawa to są gigantyczne koszty, w tej branży. Skoro taki gigant zawiódł się na swoich drogich robotach to dlaczego inni mają ryzykować? Po co kupować bardzo drogie maszyny, które zwrócą się za 5-10 lat, bo w Polsce dalej jest tania siła robocza? Dlaczego tak wiele firm zamiast stawiać na roboty przerzuca swoją produkcje do krajów, gdzie jest tania siła robocza? Czy oni wszyscy, te gigantyczne korporacje spożywcze to są mają to zrozumienie tematu jest na poziomie januszerki???
Do tego w branży spożywczej dochodzi specyficzny konsument, przy zakupie samochodu czy desek to mało kto marudzi, jak się coś nie spodoba klientowi to się sprzeda taniej albo znajdzie rynek, gdzie się to wypchnie i dzięki temu minimalizuje się straty. Ale już przy zakupie chleba potrafią marudzić, a na drugi dzień chleb jest do utylizacji. Co tam by dała automatyzacja? Chciałbym zobaczyć jak w małej piekarni, masarni itp. przekonujesz kogoś do zakupu drogiego uniwersalnego robota, bo wtedy będą mieli 'wielkie oszczędności'. I nie próbuj udowadniać, że takie małe przedsiębiorstwa znikną nagle, bo cały czas istnieją i ludzie w Polsce wolą kupić drożej chleb w dobrej piekarni niż te wyroby chlebopodobne, a wydaje mi się, że takie małe zakłady będą działać tak samo, nawet jak już będą o wiele bardziej zaawansowane roboty, bo zawsze będzie rynek na takie produkty.
Ja naprawdę chciałbym, aby istniały roboty, które mogą zastąpić ludzi w tych niby banalnych zajęciach, ale teraz i jeszcze przez długi czas to nie nastąpi i to nie tylko w branży spożywczej. Jest cała masa branż, gdzie po prostu roboty się nie sprawdzą czy nie przyniosą żadnych oszczędności. A uogólnianie wszystkiego, bo w jakieś branży np. samochodowej roboty zastąpiły ludzi i teraz spotka to wszystkie branże po prostu pokazuje jak małe ma się horyzonty.
1
revcorey
10 października 2017, 13:53
@hazhell ja się zajmowałem blokami węglowymi, tam jakaś pomyłka teoretycznie mogła zabić ludzi także bardo dobrze wiem co znaczy niebezpieczna praca.
W tym przemyśle jakakolwiek awaria to ryzyko nieodwracalnego uszkodzenia produktu. Jak możesz ręczyć za jakąś maszynę, że będzie 'hehehe' niezawodna to naprawdę pokaż mi taką, cena nie gra roli, po prostu ma być niezawodna.

Co do branży spożywczej koledzy z innego działu tym się zajmowali, ja energetyka zawodowa i zdarzyło mi się automotive. Linie czekolady są automatyczne i hehe te zagraniczne koncerny hehe automatyzują hehe linie. To że czegoś nie widziałeś to nie znaczy że to nie jest możliwe. I tak jak linia czekolady staje to są olbrzymie koszty. Ale jak linia czekolady oparta o ludzi stanie też są straty. Pokaż mi nie zawodnego człowieka.
Tak jakoś dziwnie jest że jak już się linię zautomatyzuje to w zasadzie wydajność rośnie.
Uszkodzenie bloku przez zły automat to są miliony strat dziennie.


Nowoczesnych maszyn nie może nikt ruszać poza autoryzowanym serwisem, a ci naprawdę nie potrafią się teleportować, bo akurat teraz masz awarie

Naprawy gwarancyjne, w tych umowach wpisuje się czas reakcji firmy. Jak się kończą to albo podpisujesz nową albo polegasz na swoim dziale UR. Zakłada się dostępność linii na pewnym poziomie.

Czy oni wszyscy, te gigantyczne korporacje spożywcze

te olbrzymie firmy spożywcze(mondeleze itd.) zgłaszały się do nas do firmy po automatyzację......

Każde uszkodzenie linii to straty, najbardziej zawsze zawodny jest człowiek. Sama automatyzacja to poznanie procesu i jego automatyzacja. To wie każdy projektant.
Edytowane przez autora (2017.10.10, 13:58)
1
Art385
10 października 2017, 14:15
revcorey (2017.10.10, 12:21)
Martin (2017.10.10, 12:12)
(...)


No cóż, jeśli masz taki szacunek do innych ludzi to współczuję tym, którzy muszą z Tobą współpracować. Specjalista od wymądrzania się znalazł...

specjalista który pracował na uruchomieniach i projektował takie rzeczy żeby ci klapki z nóg spadły, a nawet chwile na fabryce byłem zatrudniony jako inż.. Przy liniach widziałem kto pracuje. To jest dramat intelektualny. Możemy sobie mówić o szacunku itd. dużo pięknych słówek. To co oni potrafią wyrabiać przechodzi ludzkie pojęcie. Szacunek do ludzi, którzy nie mają go do siebie?
edit:
Pozwól że opowiem ci coś o ludziach których bronisz. Podchodzisz pytasz się normalnie o coś to usłysz 'k**** ch**** nic ku**** nie musze k**** ci mówić' i dalszy potok bluzgów od tych ludzi. Jedyna rozrywka to chlanie i golf 3. Potrafią się pobić między sobą, nie myć itd.
Całe szczęście opuściłem przemysł ale co się napatrzyłem i nasłuchałem od tego ludzkiego rynsztoka to moje. Ty jako pewnie gość który nigdy nie miał do czynienia z tymi ludźmi będziesz prawił frazesy...
nie każdy taki jest ale spora część tego środowiska tak. Znalazł się specjalista od wymądrzania się, co robota to w kuchni widział.


Panie ja tych ludzi stojących przy taśmach szkole i kontroluje i jest różnie. Od normalnych ludzi ogarniętych, którzy stwierdzili, że pracownik produkcji to jest to. Wchodzisz 8h wychodzisz i jesteś wolny nic cię nie obchodzi. Po amby, sebków, matich, alkoholików, karyny. Jak nie umiesz z tym towarzychem gadać to ci na łeb wejdą, jednak wystarczy cięta riposta i już stado zjada zranionego osobnika, który okazał się słaby. Potem jest już normalnie nawet starają się nie bluzgać, choć ja sam jak trzeba bluzgam okrutnie. W którymś momencie musiałeś spaść na sam dół łańcucha pokarmowego i nie ogarnąć, a potem to już każdy na ciebie leje

hazhell (2017.10.10, 13:30)
Przemilczę to całe gadanie o januszoawniu, bo to poziom gimnazjalny.
revcorey (2017.10.10, 08:39)

To byś wiedział gdybyś miał pojęcie o branży automatyki.

Gdybyś miał jakiekolwiek pojęcie np. o przemyśle spożywczym to byś wiedział dlaczego tam cały czas są problemy z maszynami i też z robotami, choć ich tam niewiele, mimo że praca na wielu stanowiskach jest prosta i powtarzalna, a sam przemysł spożywczy dla automatyków to jeden z tych najważniejszych. Ale tutaj nie produkuje się desek czy samochodów, które sobie mogą 'poczekać' na każdej linii. Im bardziej produkt zmienny, wrażliwszy tym trudniej o uniwersalnego robota, który zastąpi człowieka. Tam nie da się ustawić maszyny na raz i aby sobie chodziła. W tym przemyśle jakakolwiek awaria to ryzyko nieodwracalnego uszkodzenia produktu. Jak możesz ręczyć za jakąś maszynę, że będzie 'hehehe' niezawodna to naprawdę pokaż mi taką, cena nie gra roli, po prostu ma być niezawodna.
W przypadku skażenia mikrobiologicznego to nie leci jeden egzemplarz tylko cała partia, a jak się ma pecha to cały zakład może być zamknięty. W tej branży jak ktoś stworzy robota, który wyczyści tak hale po produkcji pasztetu, sera, filetów czy dżemu jak człowiek, to będzie bogaty, bo tutaj nie można sobie pozwolić na jakieś niedoróbki.
Serwis wcale nie jest taki prosty jak ci się wydaje. Nowoczesnych maszyn nie może nikt ruszać poza autoryzowanym serwisem, a ci naprawdę nie potrafią się teleportować, bo akurat teraz masz awarie. Nikogo nie obchodzi, że produkcja nie może stać, bo się produkt zepsuje, a ty masz jeszcze terminy. Dlatego w wielu zakładach jest jakaś linia awaryjna, ale to chyba wiesz. Każdy mechanik też ci powie, że tego nie ruszy, bo już wielu próbowało, ale te firmy nie są takie głupie i nawet śruby są dedykowane do konkretnych maszyn i nawet 'pan złota rączka' młotkiem nie pomoże.
Poza tym przez rozwój m.in. biotechnologii dużo maszyn kupionych teraz może być nieużyteczna za kilka lat, bo po prostu będą już przestarzale. Każdy z tego sobie zdaje sprawę, więc inwestycja w maszyny musi się szybko zwrócić.
W tym przemyśle jak jakaś firma się nie wyrobi np. dla biedronki to biedra nie przebacza, zrywa zamówienie i taka firma może się pakować, bo często zamówienia z takiej biedry to więcej niż 50% wszystkich zamówień zakładu, a te linie nagle nie będą produkowały czegoś innego.
Gerber który ma jedne z najlepszych maszyn na rynku nieźle się musiał tłumaczyć, ze szkła w słoiczku. Wszystkie słoiczki musiały wrócić, PR też trzeba było działać, bo był niezły smród. Tak duża firma to jakoś przetrwała, ale mała polska firemka pewnie by już zbankrutowała, bo taka niby błaha sprawa to są gigantyczne koszty, w tej branży. Skoro taki gigant zawiódł się na swoich drogich robotach to dlaczego inni mają ryzykować? Po co kupować bardzo drogie maszyny, które zwrócą się za 5-10 lat, bo w Polsce dalej jest tania siła robocza? Dlaczego tak wiele firm zamiast stawiać na roboty przerzuca swoją produkcje do krajów, gdzie jest tania siła robocza? Czy oni wszyscy, te gigantyczne korporacje spożywcze to są mają to zrozumienie tematu jest na poziomie januszerki???
Do tego w branży spożywczej dochodzi specyficzny konsument, przy zakupie samochodu czy desek to mało kto marudzi, jak się coś nie spodoba klientowi to się sprzeda taniej albo znajdzie rynek, gdzie się to wypchnie i dzięki temu minimalizuje się straty. Ale już przy zakupie chleba potrafią marudzić, a na drugi dzień chleb jest do utylizacji. Co tam by dała automatyzacja? Chciałbym zobaczyć jak w małej piekarni, masarni itp. przekonujesz kogoś do zakupu drogiego uniwersalnego robota, bo wtedy będą mieli 'wielkie oszczędności'. I nie próbuj udowadniać, że takie małe przedsiębiorstwa znikną nagle, bo cały czas istnieją i ludzie w Polsce wolą kupić drożej chleb w dobrej piekarni niż te wyroby chlebopodobne, a wydaje mi się, że takie małe zakłady będą działać tak samo, nawet jak już będą o wiele bardziej zaawansowane roboty, bo zawsze będzie rynek na takie produkty.
Ja naprawdę chciałbym, aby istniały roboty, które mogą zastąpić ludzi w tych niby banalnych zajęciach, ale teraz i jeszcze przez długi czas to nie nastąpi i to nie tylko w branży spożywczej. Jest cała masa branż, gdzie po prostu roboty się nie sprawdzą czy nie przyniosą żadnych oszczędności. A uogólnianie wszystkiego, bo w jakieś branży np. samochodowej roboty zastąpiły ludzi i teraz spotka to wszystkie branże po prostu pokazuje jak małe ma się horyzonty.


Pracuje też w branży spożywczej i tam automatyzacja jest bardzo duża oraz parcie na zwiększanie produkcji. Na razie średnie zakłady i tam jest maszyn ile się zmieści XD, aby tylko zmaksymalizować wydajność pracownika. Styczność mam też z największymi tam to już mocno zautomatyzowane nowoczesne linie produkcyjne, całkowicie zautomatyzowane magazyny itd.

Dlatego jak czytam, co wy tu napisaliście, to bluzgacie się a każdy z was ma po trochu racji. Jednak powtórzę, że pełna automatyzacja jest nieopłacalna na każdym etapie musi ktoś kontrolować, co robi linia inaczej przy tej wydajności jak coś pójdzie nie tak starty idą w dziesiątki tysięcy w najlepszym wypadku. Jednak mówienie, że to nie nastąpi, to chyba ktoś zaspał, bo znaczna redukcja etatów już nastąpiła, a to tylko będzie postępować razem z większą dostępności (cena) automatyzacji dla mniejszych zakładów pracy. Potem będzie, że np. było 50 tys. miejsc pracy dla magazynierów, po automatyzacji tego sektora zostanie 5-10 tys. +/- 5 tys. kierowców, którzy w papierach mają magazynier, co by badań specjalistycznych nie robić xD
0
revcorey
10 października 2017, 14:18
W którymś momencie musiałeś spaść na sam dół łańcucha pokarmowego i nie ogarnąć, a potem to już każdy na ciebie leje

ja byłem nie tylko automatykiem ale też częściowo menadżerem na dużych inwestycjach. I tam jak człowiek podchodzi i pyta się normalnie 'panowie kiedy koniec' to słyszysz bluzgi, człowiek starał się być normalny. I wtedy tych kolesi trzeba je**** i pokazać im że są tylko od łopaty skoro nie potrafią rozmawiać. Całe szczęście niezbyt często musiałem się fatygować do nich, raczej w środowisku inż. człowiek mógł przebywać(a cześć nie podskakiwała bo mogłem zwolnić). Przejdź się kiedyś po budowie to zobaczysz. Na budowie gdzie masz multum ludzi nie można być miłym, dlatego tych ludzi od łopaty trzeba trzymać w ryzach, ci goście nawet często nie wiedza z kim rozmawiają.
Edytowane przez autora (2017.10.10, 14:22)
0
hazhell
10 października 2017, 14:29
revcorey (2017.10.10, 13:53)
Linie czekolady są automatyczne i hehe te zagraniczne koncerny hehe automatyzują hehe linie. To że czegoś nie widziałeś to nie znaczy że to nie jest możliwe.

Ten cały automatyzm nie pomógł jak pojawiły się robaki. Tutaj niestety znowu musieli robotę mieć ludzie, aby 'awarie' usunąć i nikomu nie było do śmiechu. Widziałeś różnice między automatycznie, a ręcznie pakowanym cukierkiem? Niby takie nic, ale producenci krówek wolą jednak sprawne rączki niż maszynę, bo różnica jest widoczna. Jak maszyna będzie potrafiła to samo, to znaczy, że jakiś postęp już jest, ale dalej to za mało, aby człowieka pozbyć się z produkcji, bo człowiek potrzebny jest chociaż do tego, aby sprawdzał czy maszyna przypadkiem nie robi czegoś źle, bo jakiś tam system bezpieczeństwa zawiódł. To w końcu tylko maszyna, jak popełnia błąd to go sama nie naprawi.
revcorey (2017.10.10, 13:53)
polegasz na swoim dziale UR.

W przypadku pewnej szwedzkiej firmy grzebanie w tym nawet 'po gwarancji' kończy się albo pozwem albo tym, że masz kupę niedziałającego złomu. Nie znam firmy, która by tak zaryzykowała. Poza tym bez ich glejtu żadna firma od ciebie nic nie kupi, już nawet w Polsce. I co z tego, że masz ich sprzęt i nawet on działa jak ta firma daje wszystkim zainteresowanym informacje, że ten sprzęt nie jest przez nich serwisowany, czyli tak naprawdę nie spełnia wymagań.
revcorey (2017.10.10, 13:53)
Pokaż mi nie zawodnego człowieka.

Człowiek ze wszystkimi swoimi wadami ma jednak małą przewagę nad maszyną. Działa bez prądu. Ja po prostu uważam, że jest jeszcze za wcześnie, aby mówić o tym, że roboty zabiorą ludziom pracę. Roboty są tam, gdzie robot może zastąpić wielu ludzi, w przypadku stanowiska, gdzie jest jeden człowiek, to zastąpienie go robotem mija się z celem. Weterynarza, mikrobiologa itp nie zastąpisz robotem.
[quote name='revcorey' date='2017.10.10, 14:18' post='15752']
Przejdź się kiedyś po budowie to zobaczysz. Na budowie gdzie masz multum ludzi nie można być miłym, dlatego tych ludzi od łopaty trzeba trzymać w ryzach, ci goście nawet często nie wiedza z kim rozmawiają.

Dodaj do tego obcokrajowców ze wschodu i dopiero jest wesoło. Wielu przestało narzekać na Polaków jak zobaczyli co potrafią odwalić nasi sąsiedzi ze wschodu.
0
Art385
10 października 2017, 14:39
revcorey (2017.10.10, 14:18)
W którymś momencie musiałeś spaść na sam dół łańcucha pokarmowego i nie ogarnąć, a potem to już każdy na ciebie leje

ja byłem nie tylko automatykiem ale też częściowo menadżerem na dużych inwestycjach. I tam jak człowiek podchodzi i pyta się normalnie 'panowie kiedy koniec' to słyszysz bluzgi, człowiek starał się być normalny. I wtedy tych kolesi trzeba je**** i pokazać im że są tylko od łopaty skoro nie potrafią rozmawiać. Całe szczęście niezbyt często musiałem się fatygować do nich, raczej w środowisku inż. człowiek mógł przebywać(a cześć nie podskakiwała bo mogłem zwolnić). Przejdź się kiedyś po budowie to zobaczysz. Na budowie gdzie masz multum ludzi nie można być miłym, dlatego tych ludzi od łopaty trzeba trzymać w ryzach, ci goście nawet często nie wiedza z kim rozmawiają.

Stary Ja jestem Inspektorem BHP i PPOŻ xD Ja to mam na co dzień. Najpierw je*** tych od łopaty, a potem idę robić jazdę kierownikom, inżynierom i reszcie kadry zarządzającej średniego szczebla jak im się zapomni za co pieniądze biorą...
0
revcorey
10 października 2017, 14:44
Art385 (2017.10.10, 14:39)
revcorey (2017.10.10, 14:18)
(...)

ja byłem nie tylko automatykiem ale też częściowo menadżerem na dużych inwestycjach. I tam jak człowiek podchodzi i pyta się normalnie 'panowie kiedy koniec' to słyszysz bluzgi, człowiek starał się być normalny. I wtedy tych kolesi trzeba je**** i pokazać im że są tylko od łopaty skoro nie potrafią rozmawiać. Całe szczęście niezbyt często musiałem się fatygować do nich, raczej w środowisku inż. człowiek mógł przebywać(a cześć nie podskakiwała bo mogłem zwolnić). Przejdź się kiedyś po budowie to zobaczysz. Na budowie gdzie masz multum ludzi nie można być miłym, dlatego tych ludzi od łopaty trzeba trzymać w ryzach, ci goście nawet często nie wiedza z kim rozmawiają.

Stary Ja jestem Inspektorem BHP i PPOŻ xD Ja to mam na co dzień. Najpierw je*** tych od łopaty, a potem idę robić jazdę kierownikom, inżynierom i reszcie kadry zarządzającej średniego szczebla jak im się zapomni za co pieniądze biorą...

najlepiej są ustawieni goście z CLDT i PSE Operator. Trzeba ważyć słowa.
0
Art385
10 października 2017, 14:54
revcorey (2017.10.10, 14:44)
Art385 (2017.10.10, 14:39)
(...)

Stary Ja jestem Inspektorem BHP i PPOŻ xD Ja to mam na co dzień. Najpierw je*** tych od łopaty, a potem idę robić jazdę kierownikom, inżynierom i reszcie kadry zarządzającej średniego szczebla jak im się zapomni za co pieniądze biorą...

najlepiej są ustawieni goście z CLDT i PSE Operator. Trzeba ważyć słowa.

Dostosowanie języka do odbiorcy, to podstawa. Goście z UDT i PSE czy audytorzy PGE ustawieni, to może i są ale 3 razy bym się zastanowił zanim bym próbował się pakować w ich buty.
0
revcorey
10 października 2017, 15:00
Art385 (2017.10.10, 14:54)
revcorey (2017.10.10, 14:44)
(...)

najlepiej są ustawieni goście z CLDT i PSE Operator. Trzeba ważyć słowa.

Dostosowanie języka do odbiorcy, to podstawa. Goście z UDT i PSE czy audytorzy PGE ustawieni, to może i są ale 3 razy bym się zastanowił zanim bym próbował się pakować w ich buty.

łe tam na tych udt/cldt próbowali już siąść i zawsze znaleźli kozła ofiarnego, nie słyszałem żeby inspektora pociągnęli do odpowiedzialności. Co do PSE to tu już bajka. Można z nimi wejść w polemikę ale z rozsądkiem bo tak naprawdę mogą co chcą. Nawet jak coś później się stanie to i tak będzie że automatyka nie dała rady albo błąd człowieka a nie że inspektor zawinił(z resztą zabezpieczenia to i tak CLDT, a z resztą turbiny nawet nie maja kontroli)
Prawda jest taka że można jechać każdego równo ale trzeba sobie umieć znaleźć odpowiednich przyjaciół(czy to przy wódce w hotelu czy prowadząc gadki szmatki na budowie). Wrogów nie brak w tych zawodach.
Edytowane przez autora (2017.10.10, 15:01)
0
Art385
10 października 2017, 15:36
revcorey (2017.10.10, 15:00)
Art385 (2017.10.10, 14:54)
(...)

Dostosowanie języka do odbiorcy, to podstawa. Goście z UDT i PSE czy audytorzy PGE ustawieni, to może i są ale 3 razy bym się zastanowił zanim bym próbował się pakować w ich buty.

łe tam na tych udt/cldt próbowali już siąść i zawsze znaleźli kozła ofiarnego, nie słyszałem żeby inspektora pociągnęli do odpowiedzialności. Co do PSE to tu już bajka. Można z nimi wejść w polemikę ale z rozsądkiem bo tak naprawdę mogą co chcą. Nawet jak coś później się stanie to i tak będzie że automatyka nie dała rady albo błąd człowieka a nie że inspektor zawinił(z resztą zabezpieczenia to i tak CLDT, a z resztą turbiny nawet nie maja kontroli)
Prawda jest taka że można jechać każdego równo ale trzeba sobie umieć znaleźć odpowiednich przyjaciół(czy to przy wódce w hotelu czy prowadząc gadki szmatki na budowie). Wrogów nie brak w tych zawodach.

To nie o to chodzi, że siąść próbowali i nie dało rady xD Tylko jak wygląda całokształt samego zawodu, naszego prawa itd. reszta to tak zwane zasady współżycia społecznego. Wrogów, to będziesz miał zawsze i tych nam nie zautomatyzują xD Taka specyfika zawodu. Kontrolujesz, wytykasz błędy, ktoś może się poczuć urażony. Jednak walenie w członka z inspektorem, to igranie z ogniem i nie wielu jest tak głupich aby się na to zdecydować. Nie będę prowadził tutaj dyskusji nie na temat, bo nie ma ona nic wspólnego z automatyzacją. Nie chcę się też zagłębiać w specyfikę pracy w sektorze państwowym, bo ten ekosystem to zupełnie inna para kaloszy niż sektor prywatny.
0
revcorey
10 października 2017, 16:21
Nie chcę się też zagłębiać w specyfikę pracy w sektorze państwowym, bo ten ekosystem to zupełnie inna para kaloszy niż sektor prywatny.

w kghm byłem na projektach cóż pracować bym tam nie chciał.
0
DziubekR1
11 października 2017, 04:57
Nie wydaje mi sie, zeby roboty zabraly ludziom prace. Przeciez to by oznaczalo, ze firmy podciely gałąź na ktorej sami siedza. Jesli ludzie nie maja pracy i nie zarabiaja pieniedzy, to kto ma kupowac (i za co), produkty wyprodukowane przez te roboty?
0
litestep
11 października 2017, 16:32
DziubekR1 (2017.10.11, 04:57)
Przeciez to by oznaczalo, ze firmy podciely gałąź na ktorej sami siedza.

Nie zostajesz CEO dużej korporacji za dbanie o dobrobyt pracowników. Osobiście widzę na horyzoncie bardzo pesymistyczny scenariusz: automatyzacja będzie hamować, przez rosnącą ilość osób pracujących za pensję minimalną, poniżej albo wcale. Czyli technologia pójdzie do przodu, większości ludzi będzie gorzej ale zmiany będą na tyle powolne, że nie dojdzie do jakiejś wielkiej rewolucji
0
DziubekR1
13 października 2017, 06:10
litestep (2017.10.11, 16:32)
DziubekR1 (2017.10.11, 04:57)
Przeciez to by oznaczalo, ze firmy podciely gałąź na ktorej sami siedza.

Nie zostajesz CEO dużej korporacji za dbanie o dobrobyt pracowników. Osobiście widzę na horyzoncie bardzo pesymistyczny scenariusz: automatyzacja będzie hamować, przez rosnącą ilość osób pracujących za pensję minimalną, poniżej albo wcale. Czyli technologia pójdzie do przodu, większości ludzi będzie gorzej ale zmiany będą na tyle powolne, że nie dojdzie do jakiejś wielkiej rewolucji


Bardzo sie mylisz. Jak popatrzec na typowego polaczkowego prezesika co sie oderwał od pługa i został wielkim dyrektorem, to faktycznie tak moze to wygladac. Ale po pracy w cywilizowanym kraju, gdzie nawet najwiekszy dyrektor jest partnerem do rozmowy i porady, widze ze w cywilizowanych krajach nieco inaczej to wyglada.
0
ziCk_lodz
17 października 2017, 08:57
Oczywiście, że roboty nie zabiorą nam roboty - jesteśmy tańsi od Chińczyków :>
0
Wyppika
17 października 2017, 19:40
Ja tam nie mam nic przeciwko temu, że mój Mamibot za mnie odkurza :D Ale jakby nie patrzeć człowiek jest mu potrzebny - ktoś musi go zaprogramować. Wiadomo, że dużo się w tej dziedzinie zmieniło, ale myslę, ze pracy roboty nam nigdy nie zabiorą, a że mogą czasem pomóc, to trzeba korzystać ;)
0
picilobotomik
22 października 2017, 19:46
Do niedawna był globalizm , teraz straszakiem nastraszonych jest sztuczna inteligencja i biedne samochody które nie maja kierowcy oraz wyzwoleni kierowcy którzy poszli na piechotę . Był taki książkowy Opel Kapitan o miłym tembrze głosu tylko że on był cudowny nie technologiczny . Tzw. sztuczna inteligencja to jakaś odmiana obłędu czyli zaburzenie rozumu ludzkiego jest czy co, halucynacja , sen na jawie ? Po co sprzątać , kosić - ogród będzie w stylu angielskim , modny jest recycling - po co sprzątać wszystko może się do czegoś przydać i w mieszkaniu będzie przytulniej .Nie warto obawiać się robotów .Kto z kim przestaje takim się staje . Otaczając się przedmiotami , rzeczami sami się do nich upodabniamy no i jesteśmy wśród swoich - realizujemy nasze programy , harmonogramy . I będziemy się wzajemnie programować my robotów a roboty nas .
0
picilobotomik
27 listopada 2017, 08:42
Zagadnienie sprzątania jest fundamentalne dla egzystencji istoty ludzkiej .Czystość , ład , porządek itp. Sprzątać albo nie sprzątać oto jest pytanie . Wiadomo --- nie sprzątać ; ) Po co sprzątać jeśli jest czysto ? A jeśli stał się nieład choć był porządek to też nie warto sprzątać skoro się nie umie utrzymać porządku ; ) Sprzątanie to jeszcze jedna poroniona aktywność pod słońcem po narodzinach prowadzących do kolejnych narodzin i wiosnach następujących po wiosnach i tak w kółko nie mogących na dobre dać ognia tylko cyklicznie meldujących się z powrotem na linii startu . Tak więc sprzątać albo nie sprzątać oto jest pytanie . Sprzątanie pozostaje zagadnieniem , tajemnicą i niewiadomą metafizyczno-ezoteryczną dla tych którzy chcieliby mimo wszystko posprzątać ...
Edytowane przez autora (2017.11.27, 19:17): nie umieszczenie stosownych emotikonów
0
Zaloguj się, by móc komentować