Mieszko Krzykowski | 19 sierpnia 2013, 08:00

Granica polsko-chińska

Gdzie przebiega granica między tabletem „markowym”, a „chińczykiem”? Czy polskie urządzenia można nazwać polskimi, skoro są montowane w Chinach? Czy produkty uznanych firm, są naprawdę lepsze od tych mniej popularnych? A może wręcz przeciwnie i kupowanie Asusów, Samsungów, czy Acerów jest wyrzucaniem pieniędzy w błoto? Te pytania bardzo regularnie pojawiają się w komentarzach pod artykułami na temat tabletów i wiele osób zdaje się mieć wyrobioną opinię na ten temat, którą próbują narzucić innym.

Nie da się zaprzeczyć, że pierwsze generacje najtańszych tabletów były mniej lub bardziej tragiczne i chcąc zakupić któryś z nich, szukało się tego najmniej złego. Do dziś pamiętam traumę, którą przechodziłem w trakcie przygotowywania dużych testów porównawczych tych urządzeń, bo znalezienie czegoś w pełni działającego graniczyło z cudem i rozpakowując kolejną paczkę przywiezioną przez kuriera wiedziałem, że mogę się spodziewać nowego zestawu kłopotów. Dlatego też przez długi czas byłem dużym przeciwnikiem wszelkich „chińczyków”, bo w kupowanych przez siebie rzeczach przede wszystkim cenię bezproblemowe działanie. Ale kilka miesięcy temu coś się zmieniło i okazało się, że jestem w stanie spokojnie opisać supermarketowy tablet, nawet jeśli w lodówce skończył się zapas piwa bezpieczeństwa, które po pracy stoi na straży mojego zdrowia psychicznego. Największą poprawę można było zaobserwować w nowościach niektórych polskich marek.

Ile procent polskości jest w polskim tablecie?

Wspomniany przed chwilą wzrost jakości wykonania jest w dużej mierze wynikiem tego, że część z firm wyewoluowała z „przerzucaczy pudełek”, którzy tylko zamawiają coś z katalogu chińskiej fabryki i przesyłają do niej logo mające się znaleźć na obudowie. Zamiast tego, zaczęły same projektować część produktów (zarówno obudowę, jak i płytkę drukowaną), same przeprowadzać kontrolę jakości w fabryce (bo wynajmują własne linie produkcyjne, którymi mogą w jakimś zakresie zarządzać) i dorobiły się skromnych działów R&D. Można zaryzykować stwierdzenie, że w tym momencie GoClever Hybrid, czy Kiano Elegance, są tak samo polskie, jak iPad jest amerykański. Dzięki temu niegdyś bardzo często spotykane problemy (pływający ekran, wariujący dotyk w czasie ładowania, pewne często powtarzające się błędy oprogramowania) zostały prawie całkowicie wyeliminowane (przynajmniej w tych trochę droższych modelach). A to pociągnęło za sobą znaczne zmniejszenie liczby zwrotów i napraw gwarancyjnych, co też umożliwiło uruchomienie takich programów jak Kiano Assistance, czy serwisu door-to-door Modecoma i GoClevera (co prawda tylko na niektóre modele i przez ograniczony czas, ale to zawsze coś). Czyli, krótko mówiąc, kupno taniego tabletu w supermarkecie przestało przypominać grę w rosyjską ruletkę.

Tożsamość „chińczyka”

Ale to nie koniec tegorocznych transformacji. Na przykład kiedyś naturalnym środowiskiem sprzętów „niemarkowych” były półki supermarketowe i bardzo niskie przedziały cenowe, więc dało się nakreślić granicę „złotówkową” między „chińczykiem”, a sprzętem „markowym”. Ale od pewnego czasu niektóre firmy (szczególnie Acer i Asus, ale też HP, czy Lenovo) starają się tworzyć coraz tańsze gadżety, które zaczynają wkraczać na „nieswoje” terytoria.

Asus MeMO Pad HD 7

Acer-Iconia-B1

Asus MeMO Pad HD 7 i Acer Iconia B1 – efekty cięcia kosztów dużych marek wcale nie zachwycają czymś nadzwyczajnym

Powyższa ekspansja odbywa się kosztem jakości wykonania, wykorzystanych materiałów i funkcjonalności. Z drugiej strony firmy takie jak Modecom, Kiano, czy Prestigio uczą się „rzeźbić” w metalu, dbać o ergonomię i zatykać zbędne szpary. Dlatego dochodzi teraz do takich sytuacji, że Kiano Elegance, czy Modecom 9704 kosztują mniej niż 1000 złotych, a są o niebo lepiej wykonane od Galaxy Tabów Samsunga, czy MeMO Padów Asusa, a MeMO Pad 7 HD, czy seria Acer Iconia A-1/B-1 wręcz stąpają po granicy materiałowej akceptowalności. Widać więc, że ogólnie przyjęty podział typu markowe = dobrze wykonane, niemarkowe = słabo wykonane zaczyna być mocno zdezaktualizowany.

Kiano Elegance

Modecom 9704Kiano Elegance 9.7 i Modecom 9704 to jedne z najlepiej wykonanych tabletów, z którymi miałem do czynienia i to nie tylko w swojej klasie cenowej

Dobre, bo polskie?

Czy to znaczy, że już można kupić polskiego iPada, czy Transformera za ułamek ceny? Nie. W powyższych akapitach nie chodziło mi o przekazanie takiej informacji. Chodzi mi bardziej o to, że jeśli się weźmie sprzęt „markowy” i „niemarkowy” kosztujący mniej więcej tyle samo, to ich jakość będzie zbliżona, a pod pewnymi względami polskie „chińczyki” mogą być nawet lepsze. Jest jeszcze jednak kilka rzeczy, którymi tak zwane B-brandy różnią się od porządnych tabletów klasy premium i można je zapakować do worka z napisem Brak zrównoważenia i dbałości o szczegóły.

Na przykład gdy testowałem MeMO Pada HD 7, to przypadł mi on do gustu, bo widać w nim zdrowy rozsądek projektantów i dobrze przemyślane kompromisy konstrukcyjne. Po prostu Asus nie próbował zagiąć czasoprzestrzeni i zrobić z tego tabletu czegoś, czym on nie jest. Z drugiej strony mamy na przykład pęd do wysokich rozdzielczości, przez który dostajemy tablety dobrze wykonane i ładnie wyglądające na półce, ale w praktyce okazuje się, że procesor jest za słaby żeby sobie w pełni poradzić ze swoim zadaniem, a czas pracy na akumulatorze jest niezbyt zadowalający. Oczywiście są osoby, którym takie rzeczy nie przeszkadzają i po prostu chcą mieć jak najlepszy ekran, za jak najmniejsze pieniądze, ale moim zdaniem jest to forma ślepej uliczki rozwojowej i powinien to być raczej dodatek do głównej linii „zrównoważonych” produktów, a nie coś, co ma przekonywać „chińczykosceptyków”. Niestety, zmiana podejścia osób planujących strategię firm będzie możliwa prawdopodobnie dopiero wtedy, gdy zmieni się podejście kupujących. No bo jeśli stereotypowy Kowalski zobaczy w Biedronce tablet z ekranem o rozdzielczości 2048 × 1536, czterema rdzeniami i akumulatorem o jakiejś wyssanej z palca pojemności, to nie spojrzy nawet na leżący obok niego sprzęt, który ma „zaledwie” 1024 × 768 (ale płynnie działający interfejs), mniej mAh (ale w praktyce dłużej wytrzymujący bez doładowania) i mniej wbudowanej pamięci (ale nie krztuszącej się przy dowolnej operacji zapisu). Magia liczb i prześciganie się w specyfikacji są nadal bardzo silne, przez co twardą ręką rządzą tym rynkiem. Ale może kiedyś...

mediatekMediaTek już szykuje 8-rdzeniowe procesory do budżetowych tabletów. Co z tego, że pojedynczy rdzeń będzie niemiłosiernie słaby – chip i tak się sprzeda, bo się ładnie prezentuje w tabelkach.

Brak dbałości o szczegóły to trochę szersze pojęcie. Przykładowo zaskakująco często spotykam się z wyjściem słuchawkowym umieszczonym w miejscu, gdzie normalnie spoczywa nadgarstek użytkownika. Drobiazg? Tak, ale irytujący. Poza tym nie przypominam sobie kiedy ostatnio przetestowałem tani tablet z sensownymi wbudowanymi głośnikami. Przeważnie są one dziwnie umieszczone, zbyt ciche, a nawet jeśli przetworniki mają sensowną głośność, to charczą, albo wydają z siebie dźwięk bardziej płaski, niż front Keiry Knightley. A przecież tablety mają z definicji służyć do konsumpcji multimediów... Innym grzeszkiem konstrukcyjnym jest montowanie jak najtańszej pamięci flash, która „niestety” miewa bardzo duży wpływ na szybkość działania interfejsu w niektórych sytuacjach. No i w „chińczykach” próżno szukać jakichkolwiek warstw ochronnych na ekranie, które by poprawiały ślizg palca, ułatwiały utrzymanie jego czystości, czy poprawiały widoczność obrazu, gdy nie stoi się w cieniu. Niektórzy mogą uznać, że nie warto za coś takiego dopłacać kilkaset złotych, żeby kupić coś „markowego” i w sumie jest w tym trochę racji, ale każda osoba mająca styczność ze sprzętem klasy premium powie, że te drobnostki mają zaskakująco duży wpływ na końcową ocenę i komfort użytkowania, więc prawda leży tu gdzieś po środku i zależy od osobistych priorytetów.

Keira KnightleyNo dobrze, wiem że Keira Knightley nadrabia czymś innym, więc proszę fanów o odłożenie tych cegłówek ;)

Wzrok utkwiony w przyszłość

Jeśli w trakcie czytania tego wpisu poczułeś się trochę zagubiony i zacząłeś zastanawiać o co chodzi, to nie dziwię się śpieszę z pomocą. Reasumując, ostatnimi czasy nie da się nakreślić sztywnej granicy między tabletem polskim i chińskim, markowym i niemarkowym. Ostatnie miesiące przyniosły takie zmiany na tym rynku, że nawet taki „chińczykosceptyk” jak ja zaczyna uważać niektóre z urządzeń tego typu za warte swojej ceny i zakupienia. Choć moim zdaniem nadal nie można mówić o tym, że Kiano/GoClever/Modecom/Prestigio/Krzakotab oferują to samo co Asus/Samsung/Apple, ale za mniejsze pieniądze, to jednak ci producenci uczą się tworzyć gadżety, które nie tylko ładnie wyglądają na półce, ale które po prostu działają. I wygląda na to, że w przyszłości może być jeszcze lepiej, bo polski użytkownik jest bardzo wymagający i producenci tańszych tabletów starają się rozwijać, aby wyjść jego oczekiwaniom naprzeciw. Dlatego też zastanawia mnie co przyniesie pod tym względem przyszły rok i czy... GPS w końcu stanie się standardem w kategorii cenowej poniżej 1000 zł ;) Ale to już bardziej zależy od Rockchipa...

Komentarze
raf3d
19 sierpnia 2013, 08:50
Kupujący dzielą się na trzy grupy: tych co się znają i rzeczywiście wiedzą co jest dobre (1% populacji), tych co patrzą na specyfikacje i myślą że się znają (10% populacji) oraz całkowitych ignorantów, którzy kupują na zasadzie 'bo wujek ma i poleca'. Problem tych drugich polega na tym, że oni lecą na typowe zagrywki marketingowe. 8 rdzeni, 5ghz, 'grafika 4 giga', retina itd. Firmy w jakiś sposób wywodzące się z chińskiego sposobu handlu działają właśnie w taki sposób. Koncerny amerykańskie zwykle nastawione są na ogólne zadowolenie klienta. Chcą bowiem, żeby klient kupił ich następny produkt. Wiedzą też, że klient nie odczuje różnicy między rozdzielczością HD, a retina w tablecie 10 cali. No chyba że się mu specyfikacje pokaże....
9
Matias197
19 sierpnia 2013, 09:01
Ja tam po przygodzie z padliną Traka mam awersję do tanich tabletów i chyba nic jej nie uleczy :/
A artykuł zacny, milordzie. :)
4
Assassin
19 sierpnia 2013, 09:13
Dobrze wiedzieć, że obecnie polscy producenci nie ograniczają się do wybrania z katalogu chińskiego 'generyki' i dodania własnej naklejki. Kto wie, może w niedługim czasie doczekamy się rozpoznawanych na świecie marek.
5
Remedy
19 sierpnia 2013, 10:11
'Czy polskie urządzenia można nazwać polskimi, skoro są montowane w Chinach?' <-- czy amerykańskie Black Hawki można nazwać polskimi, skoro są montowane u nas? Czy niemieckie Ople można nazwać polskimi, skoro są montowane u nas? Czy niemieckie silniki BMW można nazwać polskimi skoro są montowane u nas? Czy japońskie i koreańskie telewizory można nazwać polskimi, skoro są montowane u nas? Czy szwedzkie meble IKEA można nazwać polskimi, skoro są montowane u nas? Czy amerykańską Coca-Colę można nazwać polską, skoro jest 'montowana' u nas?
5
arbas
19 sierpnia 2013, 10:12
To teraz jaki kupić tablet który w zasadzie będzie tylko i wyłacznie spełniał rolę radia odtwarzacza muzy i dostepu do netu (przepisy) w kuchnii ? :) Głośniki podłączone przez Logitech Wireless Speaker Adapter.
-1
Stefan999
19 sierpnia 2013, 10:31
Jakość użytych materiałów, nie zawsze równa się jakości samego wykonania. Same podzespoły w przypadku Androida nie mają znaczenia, jeśli producent nie zadba o optymalizacje.
2
barwniak
19 sierpnia 2013, 10:37
'Wspomniany przed chwilą wzrost jakości wykonania jest w dużej mierze wynikiem tego, że część z firm wyewoluowała z „przerzucaczy pudełek”, którzy tylko zamawiają coś z katalogu chińskiej fabryki i przesyłają do niej logo mające się znaleźć na obudowie.'

Polskie firmy to importerzy i działają tak jak wyżej napisano. Chyba ktoś śnił, że w PL robi się projekty płyt głównych do czegokolwiek.
Firmy PL zamawiają z katalogu, dają logo i tyle. Jakość wzrosła, bo jak z PL, Romania itd. co więksi napisali do chińczyków. Zamówiliśmy 100 000 sztuk, z tego 50 000 do wymiany, jak nie będzie 1000 do wymiany to zamówimy z 'innego katalogu'.
Samo PL nie ma takich zamówień, ale zamawia tam cały świat. Chińczycy też się uczą, jak mają zamówienia to wymieniają parki maszynowe i mają na lepsze szkolenia dla pracowników. Z tond jakość, a nie z tond, że wspomniany Modecom inwestuje w inżynierów i parki maszynowe.
3
miekrzy
19 sierpnia 2013, 10:47
Aha, rozumiem, że wiesz lepiej, niż product managerowie i prezesi wspomnianych firm?
1
barwniak
19 sierpnia 2013, 10:57
Dokładnie tak, bo rozbierałem Modecom-a 1002 IPS X2 i PIPO M3 :)
-2
Misiuro
19 sierpnia 2013, 10:58
Razu pewnego miałem okazję posłuchać muzyki na słuchawkach Denon AH-D7000. Wiecie co? Made in China.
Jakość? Outstanding!!!
1
miekrzy
19 sierpnia 2013, 11:01
Gdybyś zwrócił dokładniejszą uwagę na ten tekst, to byś zauważył, ze z uporem maniaka wstawiam w nim słowa pokroju „niektóre”, co podkreśla, że nie wszystkie modele są projektowane przez polaków, ale część z nich już tak. Więc nie, nie wiesz lepiej niż product managerowie firm i inżynierowie, z którymi rozmawiałem, a którzy spędzili godziny nad projektami...
3
barwniak
19 sierpnia 2013, 11:20
@miekrzy Trudno jest znaleźć coś od Goclever, Kiano czy Modecom, czego chiński odpowiednik nie występuje na Alibaba-ie. Podaj mi produkt wyżej wymienionej firmy, to powiem Ci do czego dali naklejkę :)
W Polsce z faktycznym projektem i produkcją ma wspólnego tylko Wilk. Firmy zachodnie maja w PL tylko montownie. Sprzętu nie projektuje się w PL (generalnie). Inaczej jest z oprogramowaniem. Google, IBM, Motorola Solution, Nokia i wielu innych zatrudnia programistów w PL (i to nie mało).
Odnośnie tego co oni wiedzą, a co tobie powiedzieli, to całkiem inna historia :)
-1
AdrianTrzepalski
19 sierpnia 2013, 11:25
A ja odnoszę wrażenie, że autor ma jakiś problem do tego że chińczyki oferują ekran o rozdzielczości 2048 x 1536. A co w tym złego? No właśnie, chyba nic. A tablety na AllWinner A31 mają już całkiem dobrze zoptymalizowanego Androida 4.2
-1
OldSkull
19 sierpnia 2013, 11:42
@barwniak: akurat projektuje się w Polsce, ponieważ jest tańsza siłą robocza - ale przy takim outsourcingu i tak pod porjektem podpisuje się firma zagraniczna.
1
barwniak
19 sierpnia 2013, 11:51
@OldSkull. Podaj mi proszę producenta który projektuje sprzęt w Polsce. Oczywiście na rynek masowy, a nie pojedyncze sztuki detektorów IR na misje na marsa itp.
W PL nie ma sensu, w Indiach ludzi więcej, pracują za mniej (wciąż). Sprzęt jest traktowany trochę inaczej jak oprogramowanie. Ważne jest zapewnienie bezpieczeństwa know-how i dla tego dużo robią firmy na miejscu czyli USA, Korea, Izrael(wojsko).
-1
CortexM3
19 sierpnia 2013, 12:08
UP. GoodRam, produkuje sprzęt w Polsce.
Co do tabletów, puki nikt nie zacznie na nie robić oprogramowania użytkowego, będą to tylko zabawki. Nie chodzi mi tu o programy typu word, czy excel, ale jakies dobre edytory graficzne, czy wreszcie środowiska do projektowania. Dopiero wtedy przygarnę z checią Tablet.
-2
barwniak
19 sierpnia 2013, 12:17
@CortexM3 Przecież napisałem, że Wilk produkuje. A goodram to ich marka, a nie nazwa firmy.
1
razor tazor
19 sierpnia 2013, 12:58
Patrzac na ten temat na glownej laba, od razu pomyslalem - kolejny nudny temat o tym, ze chinczyki sa coraz lepsze i ze granica miedzy nimi a markowymi sie zaciera ale trzeba wiedziec o pewnych chwytach marketingowych i wiedziec o kompromisach - nie mylilem sie. Ta gadka staje sie juz nudna.
-1
marc99
19 sierpnia 2013, 13:08
@barwniak Znajdź mi odpowiednik NTT 528 na Alibaba-ie.
1
barwniak
19 sierpnia 2013, 13:52
@marc99 Ten NTT528 to Ainol Novo Spider. W NTT jest większy akumulator, więc obudowa trochę grubsza i NTT trochę cięższy (konsekwencja zamówienia z większym akumulatorem ,środek ten sam.
1
OldSkull
19 sierpnia 2013, 14:08
@barwniak: chociażby firma, dla której projektujemy w firmie. Nazwy nie podam, bo nie mogę, ale takie sytuacje są. Ba, są one normalką też w innych przemysłach, np. pościele i materace produkowane w Polsce są potem sprzedawane przez firmę niemiecką jako ich produkt i Made in Germany (a tylko pakują jako własne) - a ludzie wierzą w niemiecką jakość i płacą więcej.
1
marc99
19 sierpnia 2013, 15:44
@barwniak Czy aby na pewno? To jak wytłumaczysz zupełnie inne rozmieszczenie złącz, itp. w NTT 528 i Ainol Novo Spider? To nie jest tylko inna obudowa i akumulator.
0
poprostujakub
19 sierpnia 2013, 16:20
@Barwniak:
Advanced Digital Broadcast, centrum R&D w Zielonej Górze. Choć firma prawnie przeniesiona do Szwajcarii, to projekty STB dla 'n' i 'nc+' powstały właśnie w Zielonej Górze. A żeby było ciekawiej, ADB sprzedaje też STB takim operatorom jak Telekom Austria, Telenet czy Telenor.
0
adrianking1991
19 sierpnia 2013, 16:36
Pragnę tylko zaznaczyć, że Wilk, to tylko MONTOWNIA a nie producent, i to nie zawsze... Ich pendrajwy, to beznamiętne klony chinolskich masówek, które wyjechały z tej samej szopy w Chinach, co cała masa produktów innych tanich producentów. Przykład? Choćby GoodRam twister - generalnie to to samo, co choćby pendrajwy Platineta o tym samym kształcie (nie wiem dokładnie który model, jak kto nie wierzy, to znajdzie w parę sekund na grafice Google.. ;) ) - jedyne w co mogę uwierzyć, to w fakt, iż ich nadruki na tych obudowach są laserowo wytrawiane na miejscu, i może po prostu są assemblowane obudowy... Ale nie wierzę, że cokolwiek jest u nas 'produkowane' - nawet jeśli dostają to zdekompletowane, tj. PCB-Obudowa-KontrolerIO-KośćPamięci-Elementy Pasywne-Gniazdo itd, to moja tylko ZŁOŻYĆ gotowy produkt od Chińczyka...
A tak na marginesie, to mogę wam powiedzieć, że kupiłem niegdyś dość dużą partię pewnych pendrajwów GoodRAMa, i niestety - bez urazy, ale stwierdzam że ta firma robi niezły chłam - składają to chyba z tego co akurat 'chińska szopa wypluje' - powtarzalność serii 20 pendrajwów EDGE, była taka, że jedne osiągały 8mb/s zapisy, inne 3, a jeszcze 2 'perełki' 12-13... Także.... Bez komentarza, o ich kontroli jakości...
Tak samo jest z pamięciami - lutowanie do PCB tego co wypluła fabryka Microna i szopa chińczyka... Żadna mi to 'fabryka'..
2
tragarz
19 sierpnia 2013, 18:11
W ubiegłym roku byłem z klasą na wycieczce w łaziskach w goodramie i powiem jedno: szacun dla tej firmy. Sam widziałem jak wygląda produkcja pamięci, gość nam otwierał maszyny i pokazywał co i jak po kolei robią. Zresztą też w tvn był filmik z ich produkcji.
1
bv6t7
19 sierpnia 2013, 22:19
Goodram Twister. ( blaszka oprócz ochrony/ozdoby chłodzi korpus w trakcie pracy ;} )

Pierwsze serie dobre a potem

(zapis dużych plików)
3.8 ~ 5,5 MB/s (niestabilny transfer, sinusoida)

Ale jak Twister omija ATTO Disk Benchmark sugerując zapis ~15 MB/s odczyt ~34 MB/s ?

Więcej ;] tu
http://goo.gl/4TCKa0
0
CortexM3
21 sierpnia 2013, 08:31
tragarz (2013.08.19, 18:11)
W ubiegłym roku byłem z klasą na wycieczce w łaziskach w goodramie i powiem jedno: szacun dla tej firmy. Sam widziałem jak wygląda produkcja pamięci, gość nam otwierał maszyny i pokazywał co i jak po kolei robią. Zresztą też w tvn był filmik z ich produkcji.

A ja raz kupiłem ich RAMy, i nigdy więcej nie kupię produktu z ich logiem, nawet gdyby był za grosze. Z pary działa tylko jeden moduł, drugi restartuje kompa.
Edytowane przez autora (2013.08.21, 08:33)
0
Andree
21 sierpnia 2013, 10:41
Doprawdy, lepiej dopłacić do Kingstona i mieć spokój.
0
Remedy
21 sierpnia 2013, 11:02
CortexM3 (2013.08.21, 08:31)

A ja raz kupiłem ich RAMy, i nigdy więcej nie kupię produktu z ich logiem, nawet gdyby był za grosze. Z pary działa tylko jeden moduł, drugi restartuje kompa.

O i to jest esencja bezmózgowia w myśleniu. 'Raz kupiłem, było nie dobre czyli więcej nie kupię'. Idąc tym bzdurnym tokiem rozumowania nie powinieneś kupić NIC. Wszystko komuś, kiedyś się zepsuło lub kupił wadliwe. SERIO?! Ja pier...
1
KvM
27 sierpnia 2013, 21:14
Artykuł na czasie, ale mam pytanie do autora dlaczego nie podaje autora lub choćby źródła zdjęć? Chodzi rzecz jasna o te spoza pclab
Edytowane przez autora (2013.08.27, 21:17)
0
cassandra
12 września 2013, 23:47
Mam nadzieję, że jeszcze przez jakiś czas kupowanie notebooka nie będzie obdarzone aż takim ryzykiem jak kupowanie tabletu. Choć już widać, że lekki i mobilny sprzęt goni w stronę lekkiej ceny a co niestety za tym idzie wątpliwej jakości. Wszystkim sceptykom negatywnie komentującym 'polskie-chińskie tablety' radzę się zastanowić czy to źle, że powstają polskie firmy i pod polską marką oferują sprzęt. Naturalna droga rozwoju polega na tym, że początkowo oferuje się najłatwiej dostępny towar bez konieczności inwestycji własnych. Te firmy, które zauważą w porę, że klient wymaga więcej same położą nacisk na jakość i ofertę. Jestem jak najbardziej skłonny uwierzyć autorowi, że polskie firmy chcą wyjść poza schemat chiński projekt i fabryka - nasza nalepka. Nawiasem mówiąc zdecydowanie wierzę, że mamy takich projektantów którzy potrafią dobry sprzęt stworzyć.
0
Zaloguj się, by móc komentować