Mieszko Krzykowski | 27 czerwca 2014, 17:32

Android L – instalacja i pierwsze wrażenia

Przedwczoraj mogliśmy zobaczyć Androida L na prezentacji i dowiedzieliśmy się jakich zmian mamy się spodziewać w najnowszej wersji tego systemu operacyjnego, a od wczoraj posiadacze Nexusów 5 i Nexusów 7 (2013 nie-LTE) mogą na własną odpowiedzialność instalować na swoich urządzeniach jego wczesną wersję. Jak to zrobić, co to daje i czy jest na co czekać?

Zanim przejdę do opisywania tego jak zaktualizować nowe Nexusy i oceny tego, co ujrzały moje oczęta, jeszcze raz podkreślam: paczka udostępniona przez panów i panie z Google to bardzo wczesna wersja systemu przygotowana głównie z myślą o programistach, żeby mogli sobie zobaczyć jak ich dzieła radzą sobie w nowym środowisku i wyłapać ewentualne problemy. Ze stabilnością bywa różnie, niektóre programy mogą nie działać i brakuje tu pewnych funkcji, więc raczej nie zalecam instalowania Androida L na głównym telefonie/tablecie, szczególnie gdy służy on do czegoś więcej niż zabawy. Żeby nie było, że nie ostrzegałem.

Instalujemy

Jeśli jesteś szczęśliwym posiadaczem Nexusa 5 albo Nexusa 7 i lubisz trochę poeksperymentować, to trafiłeś w dobre miejsce. Ponieważ Android L ma przed sobą jeszcze kilka miesięcy rozwoju, to zainstalowanie go jest odrobinę trudniejsze niż typowej aktualizacji oprogramowania. Wszystko trzeba zrobić ręcznie, wstukując kilka linijek tekstu w systemowym terminalu. Przed rozpoczęciem należy się zaopatrzyć we właściwy obraz systemu, który można pobrać stąd i odpowiednio przygotować swój komputer. Jak? Zachęcam do sprawdzenia pierwszych dwóch etapów opisanych w tym tekście. Twój komputer musi rozpoznawać komendy adb i mieć zainstalowane wszystkie sterowniki adb dostępne w Android SDK (trzeba je instalować ręcznie z poziomu Menadżera urządzeń).

android_l_preview

Po przygotowaniu wszystkich plików (Google udostępniło obrazy nowej wersji systemu w archiwum tgz, które najpierw trzeba rozpakować dwa razy), sterowników i włączeniu w ustawieniach urządzenia trybu debugowania czas na główną część instalacji, która nie należy do najtrudniejszych. Po podłączeniu gadżetu do komputera i upewnieniu się, że jest on prawidłowo wykrywany (można to zrobić wpisując w terminalu komendę adb devices), wystarczy wpisać adb reboot bootloader, potem fastboot oem unlock (uwaga, jeśli ta komenda nie zadziała, to najprawdopodobniej musisz znowu zainstalować sterowniki adb), a na koniec wystarczy dwa razy kliknąć na komputerze skrypt flash-all.bat, znajdujący się w rozpakowanym katalogu pobranym ze strony Google. Teraz nastaje czas na sączenie herbaty, czy innej kawy, bo pierwsze uruchomienie sprzętu z Androidem L trwa dobre kilka minut. Jeśli wszystko poszło jak trzeba, to na ekranie pojawi się ekran powitalny i będzie można zacząć prawdziwą zabawę. 

Jak to działa?

Chociaż z tą zabawą to może trochę przesadzam, bo dla zwykłego użytkownika zbyt wielu rzeczy do sprawdzenia to tu nie ma i niemal wszystko da się obejrzeć w kilka minut. Poniższy filmik pokazuje pokrótce jak to wygląda i „bangla” w praktyce.

Tak, nie ma tego zbyt dużo. Na dodatek w tej wczesnej wersji systemu nie ma nawet niektórych funkcji pokazywanych na środowej prezentacji, chociażby możliwości przełączania się między kartami przeglądarki z poziomu ekranu uruchomionych aplikacji, więc na razie można sobie wyrobić jedynie bardzo ogólną opinię na temat kierunku obranego przez Google. 

Bardzo mi się podobają nowe animacje, szczególnie te uruchamiane po stuknięciu w jakiś przycisk i przechodzeniu między różnymi ekranami. Wszystko tak przyjemnie „plumka” (jakoś nie mogę znaleźć bardziej odpowiedniego określenia ;)), wygląda jakoś lżej, prościej i schludniej. Wiem, że niektórym nie podoba się ostatnia moda na „płaskie” interfejsy i proste schematy kolorystyczne, ale mojemu gustowi pasuje to co ujrzały moje oczy. No może poza nową animacją pokazującą, że danej listy nie da się bardziej przewinąć – jakoś wolę stare poświaty i „sprężynowanie”, niż to dziwne coś co się teraz pojawia przy krawędziach ekranu i przypomina rozlewającą się farbę.

Sympatycznie zapowiada się to co zrobiono z „głębią” interfejsu. Teraz różne okienka, przyciski, szufladki itp. nie mają jedynie szerokości i długości, ale można w nich też ustawić „głębokość” i sprawić aby rzucały one cień na elementy znajdujące się „pod” nimi. Trudno to opisać słowami, dlatego warto się dokładniej przyjrzeć powyższemu filmikowi – teraz gdy wychodzi się z aplikacji i wraca do ekranu domowego, to jej okno wsuwa się „pod” belkę z przyciskami systemowymi; górna szufladka powiadomień jest teraz dwupoziomowa i w jej głównej części znajdują się paski z powiadomieniami, a „spod” niej można wysunąć zestaw ważnych przełączników. Takich smaczków jest dużo i choć Android L nadal wygląda bardzo znajomo, to jednak przynosi odrobinę potrzebnej świeżości.

cards

Moim największym „zastrzeżeniem” dotyczącym nowości w interfejsie Androida L jest to, że większość z nich tak naprawdę... nie jest nowa, bo już je gdzieś widzieliśmy w innych systemach operacyjnych, albo w nakładkach systemowych różnych producentów. Powiadomienia pojawiające się na ekranie blokady są fajne (i przy okazji wypchnęły one za burtę „lockscreenowe” widżety, za którymi będę tęsknił wraz z pięcioma pozostałymi Polakami wykorzystującymi je na co dzień), ale coś takiego już było w iOS, w Nokii X i w pewnym stopniu w TouchWizie. Poprawiona szufladka powiadomień i to, że krótkie dotknięcie przełącznika od Wi-Fi w końcu włącza/wyłącza Wi-Fi, a nie prowadzi do ustawień systemowych, to przydatne rzeczy, ale inni też na to wpadli już wcześniej. Tak samo jest z powiadomieniami w dymkach (nakładka LG) i kilkoma innymi dodatkami. Fajnie, że czysty Android się rozwija, ale zamiast wyznaczać trendy i dodawać funkcje, których nie ma nigdzie indziej, „podkrada” pomysły od innych. Trochę szkoda, bo liczyłem na coś więcej.

switches

Na oddzielny akapit (a nawet dwa) zasłużył sobie nowy wygląd listy ustawień systemowych. Oprócz tego, że jest ona jaśniejsza, to teraz zamiast prostej, przewijanej kolumny kolejnych pojedynczych opcji dostajemy siatkę przycisków, której układ zmienia się w zależności od rozmiaru ekranu, jego rozdzielczości i orientacji. Na smartfonie w pionie jest to nadal tylko jedna kolumn, ale na 7-calowym tablecie kolumny są dwie, dzięki czemu na wyświetlaczu mieści się więcej informacji. Podejrzewam, że na czymś jeszcze większym zobaczyłbym jeszcze więcej kolumn klawiszy.

settings

O co robię tyle zamieszania? O to, że Android to już nie tylko smartfony i tablety, ale też telewizory i zegarki. To teoretycznie oczywiste i proste okienko z ustawieniami, widziane przez każdego użytkownika tego systemu operacyjnego tysiące razy, pokazuje w jaki sposób Google będzie próbowało poradzić sobie z tak wieloma zupełnie różnymi rodzajami urządzeń. Po zobaczeniu tego jak się zmienia układ tych klawiszy, gdzieś między moimi uszami zaświeciła się żarówka z napisem responsive design i trudno mi się oprzeć wrażeniu, że spora część założeń interfejsu Androida L wzięła się właśnie z tego jak ostatnimi czasy radzą sobie z problemem różnych rodzajów i rozmiarów ekranów twórcy stron internetowych. Jestem bardzo ciekawy jak to będzie działało w praktyce i na ile proste dla deweloperów będzie tworzenie takich skalowalnych aplikacji, bo w dużej mierze właśnie od tego zależy przyszłość tej całej platformy.

Na deser zostawiłem sobie nowy tryb oszczędzania energii. Można go włączyć ręcznie albo ustawić kiedy ma on się włączać automatycznie. Co on robi? Nie zamienia smartfona w zwykły telefon, tak jak to ma miejsce w Samsungu Galaxy S5, HTC One, czy Huawei Ascend P7, ale i tak wpływa dość drastycznie na to jak po aktywowaniu go działa urządzenie. W Nexusie 7 nie są wyłączane rdzenie, ani nie są ograniczane zegary procesora, ale spada maksymalna jasność podświetlenia, większość animacji zostaje wyłączona, a cały interfejs zaczyna działać w 30 kl./sek., zamiast standardowych 60 kl./sek., co jest wyraźnie zauważalne. Jak będę miał trochę więcej czasu to z chęcią sprawdzę jaki to ma wpływ na czas pracy na akumulatorze, bo pomysł wydaje mi się być bardzo ciekawy.

notif

No i to w sumie tyle. Jak wspominałem w tekście o nowościach w Androidzie L, większość z nich nastąpiła „pod maską”, więc w typowym użytkowaniu trudno je zauważyć. Ewentualny wpływ Project Volta na czas pracy na akumulatorze będę mógł sprawdzić dopiero po tym, gdy w przyszłym tygodniu przyjedzie do mnie Nexus 5 (oszczędności z tego rozwiązania dotyczą głównie sytuacji, gdy jest aktywne połączenie z internetem komórkowym, więc nie da się tego sprawdzić na tablecie z Wi-Fi). O różnicach w szybkości działania urządzenia trudno mi pisać, bo zawsze byłem zadowolony z tego jak sobie radzi Nexus 7. Może w niektórych sytuacja faktycznie animacje są płynniejsze i nie gubią sporadycznie klatek, ale równie dobrze może to być tylko placebo.

Podsumuję to wszytko tak: kilka chwil z Androidem L i moje niedawne doświadczenia z pewnymi nakładkami systemowymi (moja tyrada na temat LG G3 nadchodzi wielkimi krokami) coraz mocniej utwierdzają mnie w twierdzeniu, że jeśli pakować się w Androida, to tylko tego czystego. „Robocik” prosto od Google jest coraz ładniejszy i lepiej zoptymalizowany, a nakładki producentów smartfonów sprawiają na mnie wrażenie coraz bardziej niedopracowanych i niezoptymalizowanych, przez co gdybym miał sobie kupować telefon, to byłby to Nexus (jak dobrze, że nie zostały one porzucone), coś z rodziny Google Play Edition, albo produkt Motoroli (Moto X+1 przybywaj!). Ale to może już temat na kiedy indziej.

Komentarze
Medivho
27 czerwca 2014, 21:02
Pierwsze wrażenie? Poziom baterii leci łeb na szyję w dół...
9
rops
27 czerwca 2014, 21:14
Ciekawe, ale nawet kitkat jest daleko od bycia standardem. Może pod koniec 2015 roku przejście na L przyniesie jakieś zauważalne korzyści. Nie ważne czy windows 8, czy android L 90% czasu spędzamy w aplikacjach i to ich aktualizacje się liczą (a dla developerów najważniejsze są systemy najpopularniejsze).
0
vibovit
27 czerwca 2014, 21:34
Szufladka powiadomień? Znowu jakieś słowotwórstwo, co ciekawe kilka zdań dalej 'responsive design', określcie się w końcu :E
0
Mat48
27 czerwca 2014, 22:48
vibovit (2014.06.27, 21:34)
Szufladka powiadomień? Znowu jakieś słowotwórstwo, co ciekawe kilka zdań dalej 'responsive design', określcie się w końcu :E
A jak inaczej szanowny Pan nazwie ten element?
0
HDR'o
27 czerwca 2014, 23:01
Medivho (2014.06.27, 21:02)
Pierwsze wrażenie? Poziom baterii leci łeb na szyję w dół...

Czyli jak do tej pory bateria mi trzymała niecałe 24H przy standardowym użytku to ile teraz będzie ?
-3
jarecki3460
28 czerwca 2014, 00:04
System ładnie wygląda, ale ja nie mam możliwości sprawdzenia, ponieważ nie mam urządzenia z serii Nexus. :(
0
*Konto usunięte*
28 czerwca 2014, 01:16
jarecki3460 (2014.06.28, 00:04)
System ładnie wygląda, ale ja nie mam możliwości sprawdzenia, ponieważ nie mam urządzenia z serii Nexus. :(

Nie ma AOSP....
... w sumie trochę nie rozumiem czemu Android powstaje w takiej konspiracji, gdy linuks praktycznie tworzony jest na naszych oczach... dwie inne polityki OS.
-3
GrLT
28 czerwca 2014, 02:56
Mi to przypomina nowego Sense 6 od HTC... podobny design i cześć rozwiązań.
1
cichy202
28 czerwca 2014, 10:25
Mi po obejrzeniu Google I/O nasunęła się tylko jedna myśl: zajebiście, ale zaraz późnie przyszła chwila refleksji: co z tego że dodali tyle zajebistych rozwiązań jak teraz każdy producent doda swoją gównianą nakładkę i cały wysiłek Google idzie się kochać. Androidowi są potrzebne pewne elementy strategii Apple i Microsoftu. Wymuszenie na producentach dostarczanie do użytkownika czystego Androida ze swoimi rozszerzeniami, które są spójne z interfejsem i opcja pobrania nakładki producenta to by było to co zauważalnie poprawiłoby sytuację w tym ekosystemie. Jeżeli rozszerzenia producenta byłyby zwykłą aplikacją, skończyłby się też problem aktualizacji.
1
tokariew
28 czerwca 2014, 10:58
nie skończyłby się problem aktualizacji, bo nie koniecznie to wina producenta smartphone że nie ma aktualizacji, tylko nie aktualizowanych sterowników do niektórych komponentów. Sterownik napiszą raz dla danej serii i są zadowoleni, a jeżeli chcesz sterownik do nowszego androida/kernela to kup nowe komponenty.
0
vhp
28 czerwca 2014, 11:37
Mat48 (2014.06.27, 22:48)
A jak inaczej szanowny Pan nazwie ten element?

Roleta!
3
drn
28 czerwca 2014, 13:27
Mat48 (2014.06.27, 22:48)
vibovit (2014.06.27, 21:34)
Szufladka powiadomień? Znowu jakieś słowotwórstwo, co ciekawe kilka zdań dalej 'responsive design', określcie się w końcu :E
A jak inaczej szanowny Pan nazwie ten element?
Mi się kojarzy, że zawsze mówiono o 'belce powiadomień'.
1
TitoBandito
28 czerwca 2014, 14:37
A gdzie podanie diagonalne? Heheheh :)
1
*Konto usunięte*
28 czerwca 2014, 22:13
cichy202 (2014.06.28, 10:25)
Mi po obejrzeniu Google I/O nasunęła się tylko jedna myśl: zajebiście, ale zaraz późnie przyszła chwila refleksji: co z tego że dodali tyle zajebistych rozwiązań jak teraz każdy producent doda swoją gównianą nakładkę i cały wysiłek Google idzie się kochać. Androidowi są potrzebne pewne elementy strategii Apple i Microsoftu. Wymuszenie na producentach dostarczanie do użytkownika czystego Androida ze swoimi rozszerzeniami, które są spójne z interfejsem i opcja pobrania nakładki producenta to by było to co zauważalnie poprawiłoby sytuację w tym ekosystemie. Jeżeli rozszerzenia producenta byłyby zwykłą aplikacją, skończyłby się też problem aktualizacji.

Problemy aktualizacji są w najczęściej przez sprzęt. Prawie każdy kolejny Android ma tu problem.
Drugi problem to zasobożerność nakładki. Producent nie może dać nowszej wersji nakładki, bo ta zajmuje dużo ram-u. Masz rację, tutaj gdyby dali standardowe aplikacje aka Lock Screen, Launcher, a podmienili skórkę i ustawienia 'graficzne' (nie pamiętam nazwy pliku)... byłoby ok.... Ale w tym momencie nie byłoby problemu dane x nakładki do y smartfona... jaka jest różnica pomiędzy S4 LTE, a S5? PRAWIE ŻADNA!


xxxxx
http://blog.pclab.pl/process/findComment,9289 hmm totalnie zaminusowany post i zero argumentów?
Edytowane przez autora (2014.06.28, 22:16)
-2
Zaloguj się, by móc komentować