Mateusz Brzostek | 11 września 2014, 13:58

Jak (nie) podkręcać Radeona MSI R9 290X Lightning

Wpadł mi ostatnio w ręce sprzęt, który aż się prosi o podkręcanie: MSI Radeon R9 290X Lightning. Jak prawie wszystkie z tej serii, karta wygląda, jakby ktoś wszystkie pokrętła ustawił na 11. Pudło - ogromne; laminat - ogromny; zasilanie - ogromne; problemy - hmm, zaraz zobaczymy.

W ekstremalnym podkręcaniu poruszasz się od granicy do granicy. Zaczynasz od podkręcania przez proste przyspieszanie taktowania GPU i pamięci suwaczkami w jakimś programie, aż karta "nie chce" już robić więcej: dalsze podkręcanie z jakiegoś powodu nie pozwala ukończyć benchmarków i otrzymać wyniku. Ta granica może być związana z wydzielanym ciepłem (układ chłodzenia nie wyrabia i maszyna się przegrzewa), napięciem zasilania (domyślne napięcie nie pozwala na więcej), prądem (układ zasilania na karcie albo zasilacz nie mogą sobie poradzić z dostarczaniem energii i utrzymaniem napięcia) albo oprogramowaniem (suwaki w Afterburnerze się skończyły). Na wszystkie te problemy można coś poradzić, aż zostanie tylko jeden, ostateczny: jakość krzemu.

Ekstremalne kręcenie wymaga pokonywania tych granic jednej za drugą. Na przykład taki Lightning R9 290X fabrycznie jest już podkręcony do 1080 MHz, i daje się podkręcić do około 1150 MHz (co czyni go najszybszym Radeonem R9 290X) dopóki nie natkniemy się na granicę związaną z napięciem. Można ją przesunąć dalej podnosząc napięcie, ale szybko GPU zrobi się zbyt gorące, żeby zachować stabilność: to z kolei granica cieplna.

Większość fizycznych barier w przypadku Lightninga nie istnieje. Bardzo łatwo przygotować tą kartę do podkręcania: nie trzeba nic modyfikować, wystarczy przestawić przełącznik BIOS-u na pozycję LN2, zamontować kontener, zaizolować i można mrozić. Zdejmowanie fabrycznego chłodzenia jest bardzo proste, w zestawie jest też specjalny radiator przykrywający tylko układ zasilania karty. Przydaje się do chłodzenia ekstremalnego i wodnego (jeśli nasz blok wodny chłodzi tylko GPU) i usztywnia laminat.

 karta_1

Ale to dotyczy tylko barier fizycznych, z programowymi jest dużo gorzej. Mimo, że każda karta ma BIOS przygotowany do chłodzenia poniżej zera, to jest on zupełnie nieprzydatny, jeśli nie masz jeszcze specjalnej wersji Afterburnera, programu do podkręcania kart MSI i nie tylko. Specjalnie zaprojektowana karta i układ zasilania Lightninga dają się sterować tylko w ten sposób, i nie da się użyć w zamian innego programu. Afterburner dostępny publicznie jest dość ograniczony; można podnieść napięcie zasilania GPU do 1,38 V, i nic więcej. To trochę przesuwa granicę napięcia, ale karta, którą dysponuję, osiąga wtedy dopiero 1280 MHz - niezbyt imponujący wynik na tle 1500+ MHz osiągalnych z wyższym napięciem.

karta_2

Żeby posunąć się dalej, trzeba użyć Afterburnera Extreme, w skrócie ABX, specjalnej wersji bez "bezpiecznych" limitów. ABX jest rozsyłany przez MSI na specjalną prośbę, personalnie do podkręcacza, który się zgłosi. Każdy dostaje ABX z własnym imieniem/nom-de-overclocking i datą, i zobowiązuje się nie udostępniać go nikomu innemu. Teoretycznie każdy może się zgłosić - w końcu to karta do ekstremalnego podkręcania; ale w praktyce, jeśli nie ma się "gorącej linii" do znajomych osób w MSI, można się naczekać na własną kopię...

Na tej przeszkodzie zatrzymała się moja pierwsza próba podkręcania Lightninga. Złożyłem sobie maszynę z płytą ASUS Maxiums VII Ranger (zabraną z biurka kolegi), procesorem i7-4790K (znalezionym tamże), pamięciami ADATA XPG V3 (tym razem z mojej szuflady) i kilkoma kilogramami miedzi, ale osiągnąłem wspomniane 1280 MHz (GPU) i 1650 MHz (pamięć), co dało ponad 4700 pkt. w Unigine Heaven Xtreme.

maszyna

Wrócę do Lightninga niebawem, już z Afterburnerem Extreme, a tymczasem przygotuję się do pokonania innych przeszkód, które mogą mnie wtedy zatrzymać.

Jedną z nich jest migotanie lub całkowite wyłączanie ekranu, kiedy GPU ma bardzo niską temperaturę. Co prawda wszystko oprócz wyjść obrazu działa, można ukończyć benchmark i otrzymać wynik, ale to trochę trudne. Można temu zapobiec podnosząc jedno z napięć zasilających peryferia GPU, i trzeba to zrobić tradycyjną overclockerską metodą, modyfikując zasilacz impulsowy. Niestety nawet w Lightningu nie da się tego regulować programowo.

Ostatnią przeszkodą będzie jakość krzemu, ale mogę mieć nadzieję na niezły egzemplarz GPU. Programem GPU-Z można odczytać z rejestrów konfiguracyjnych GPU parametr ASIC Quality, w którym AMD zapisuje wyniki wstępnych testów i sortowania GPU. Moja karta wskazuje 75%, co jest stosunkowo niską wartością, ale to dobrze: niskie wartości w większości przypadków oznaczają krzemowe jądro o wysokim upływie prądu, które jest gorętsze niż przeciętne i wymaga wysokiego napięcia, ale za to z wysokim napięciem i niską temperaturą kręci się doskonale. To do następnego razu, w którym opowiem o pamięciach ADATA ze zdjęcia!

Komentarze
AmpliDude
12 września 2014, 08:31
Wygląda jak bomba domowej roboty ;)
2
CortexM3
12 września 2014, 08:58
Pytanie brzmi tylko po co ? Takie podkręcanie nie ma żadnego praktycznego zastosowania i nic nie daje. Taki sport dla sportu, a kondycja nie wzrasta ;). No i jest ryzyko że pomyli się kubek z kawa z kubkiem z ciekłym azotem. ;)
-1
Lamborghini17
12 września 2014, 09:22
Dlaczego ABX jest a tak limitowany? MSI boi się nieświadomych użytkowników?
-1
SunTzu
12 września 2014, 15:14
Lamborghini17 (2014.09.12, 09:22)
MSI boi się nieświadomych użytkowników?

Raczej wymuszonej optymalizacji kart ze strony NV/AMD (aka sprawa 660 Ti)
Edytowane przez autora (2014.09.12, 15:25)
-1
Zaloguj się, by móc komentować